Kiedy mąż mówił, że w Niemczech trawa jest bardziej zielona, nie wierzyłam ...

W kontakcie

25 listopada 2016
image

Jak pewnie pamiętacie, jakiś czas temu wróciłam z córką do Polski. Potem do ojczyzny powrócił mój mąż. Dlaczego wróciliśmy? Najprościej mówiąc, po wielu miesiącach pełnych pozytywnych wrażeń, spotkaliśmy niewłaściwych ludzi.
Ok, wiadomo, że nie wszyscy ludzie są doskonali. Ci wrogo nastawieni zdażają się wszędzie. Ale po pewnych incydentach straciliśmy serce do tego kraju. Nie znaczy to, że Niemcy są złym miejscem do życia. Mogą być cudownym, najlepszym itd. Nam po prostu coś poszło nie tak i wróciliśmy.
No ale nie o tym miało być. A o byciu w kontakcie. O tym, że warto nie tracić tego, co zbudowało się do tej pory w relacjach międzyludzkich. Gdy wyjechaliśmy z Polski, szybko okazało się, że spora część naszych relacji posypała się. No trudno, takie życie. Tak samo dzieje się po powrocie do Polski. Większa część znajomych była tylko tam. Nie stali się częścią naszego obecnego życia. Jednak są też tacy, którzy mimo tak wielkiej obległości - około 1300km - chcą wciąż być z nami w kontakcie. Mam tu na myśli Kasię z rodziną, z którą poznaliśmy dzięki temu blogowi. Bardzo serdecznie ich pozdrawiam. Jesteśmy także w kontakcie z Tagesmutter naszej córki. Gdyby ktoś zapomniał, Tagesmutter to taka przeszkolona pani, która zajmuje się maksymalnie piątką dzieci w swoim specjalnie przystosowanym domu. Forma opieki dla dzieci, dla których zabrakło miejsca w żłobku, przedszkolu.
Myślę, że nie warto niszczyć tego, co się zbudowało, tych relacji. Niech każdy rozdział naszego życia będzie zawierał coś z poprzedniego. A nie każda część, to oddziela historia. Każde doświadczenia, dobre czy złe nas ubogaca. Jeśli mieliśmy gdzieś bliskich ludzi, możemy przyjaźnić się mimo odległości.
Kilka lat temu, gdy kończyłam studia, myślałam, że powrót mojej przyjaciółki do jej rodzinnego miasta, to koniec przyjaźni. Ale ona, Gosia, powiedziała mi, że jej siostra nie straciła przyjaźni studenckich mimo kilometrów i upływu lat. Teraz wiem, że miała rację. Odległość utrudnia kontakty, ale nie niszczy przyjaźni. Teraz są przecież komunikatory, można przecież nawet się widzieć, nie tylko słyszeć. Wystarczy chcieć. No ale może starczy tych refleksji, bo to bardziej o życiu niż Niemczech.
W każdym razie, w najbliższym czasie opiszę trochę historii z życia Polaków w Niemczech, tych od moich czytelników. Chciałam Was bardzo przeprosić, że nie pisałam od miesiąca. Ale budowanie życia w Polsce na nowo jest bardzo czasochłonne i nie miałam głowy do pisania. Postaram się wrócić do częstszego pisania, np raz w tygodniu. Nadal też możecie do mnie pisać, odpowiem w wolnej chwili.

Proxima

Wyprowadzkowy chaos

31 października 2016
image

Bardzo dawno nie pisałam. Przepraszam Was za to serdecznie. Ale tak jak pisałam, niedawno wróciłam z dzieckiem do Polski. Mąż do nas dołączy za kilka dni. Gdy wróciłam do Polski, miałam tyle spraw. Wciąż mam ich trochę. Jednak wyszłam trochę na prostą, więc teraz będę częściej pisać.
Mój mąż jest obecnie na etapie zamykania ostatnich spraw w Niemczech. Założenie jest takie, że właściciel mieszkania wypełnia Wam kartkę potrzebną do wymeldowania się z Niemiec. Wy się wymeldowujecie i dostajecie papierek umożliwiający Wam rozwiązanie różnych umów z firmami. Np. z operatorem internetu podpisujecie umowę na jakiś określony czas i chcecie ją zerwać wcześniej bez kary umownej, bo nie mogą Wam przecież udostępniać internetu do Polski. Do tego przyda się papierek z urzędu meldunkowego. Jakie jeszcze umowy rozwiązujemy? Abonament radiowo-telewizyjny. Mieszkasz w Niemczech - płacisz. Nie będziesz mieszkać w Niemczech - rozwiązujesz umowę. Inaczej trochę jest z umową na prąd. Musicie ją rozwiązać wspólnie z właścicielką mieszkania, która od tej pory przejmuje umowę za prąd w tym mieszkaniu na siebie.
Większość umów rozwiązujemy z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Np. umowa o pracę. Do tego nie jest potrzebny dokument o wymeldowaniu.
Problem jest z samym wymeldowaniem. Jedna pani w urzędzie mówi, że można wymeldować się z datą do 3 dni do przodu. Druga twierdzi, że musi być to w dniu wyjazdu. Więc teoretycznie jednego dnia trzeba wymeldować się, rozwiązać wszystkie umowy i wyprowadzić się. Zupełnie jak w Polsce. Każdy mówi co innego, a tak naprawdę nikt nic nie wie. W praktyce najprościej będzie się wymeldować i pozamykać inne sprawy. Jeśli nie zdążymy w jeden dzień, to w dniu wyjazdu będziemy bez meldunku. Taki trochę chaos, ale jakoś da się radę.

Proxima

Wystawki

11 października 2016
image

Zastanawiałam się, o czym Wam napisać. Niedawno wróciłam do Polski z córką. Mąż zostanie jeszcze troszkę i też wróci. Ale jeszcze mam Wam wiele do opowiedzenie, więc będę pisać dalej. Będą też historie znajomych, którzy zostali. Za jakiś czas napiszę o przyczynach powrotu. Tak ogólnie, bez zbędnych szczegółów.
Dziś trochę o tzw. wystawkach. W każdym mieście, wiosce, raz na jakiś czas ludzie wystawiają stare meble, niepotrzebne rzeczy wielkogabarytowe, żeby zostały zabrane przez śmieciarkę. Na jedno mieszkanie przypada 5m3 rzeczy. Te meble i inne tzw. Sperrmull ludzie niejednokrotnie zostawiają pod swoim domem już kilka dni wcześniej niż będą zabierane. Wtedy inni, którym te rzeczy mogą się przydać, zabierają je do swojego domu. Taki swego rodzaju recykling.
Jeszcze nie tak dawno ludzie Polacy przyjeżdżali po meble z wystawek i sprzedawali je w Polsce. Teraz, gdy ktoś przyjeżdża na wystawki dużym samochodem, ciężarówką, busem, jest od razu uważany za handlarza i może mieć problemy. Dozwolone jest tylko zabieranie rzeczy na własny użytek.
Niemcy nie lubią, gdy coś się marnuje. Dlatego cieszą się, gdy ich stare rzeczy trafiają do innych zamiast na śmietnik.
Jeśli ktoś ma śmieci wielkogabarytowe, ale nie chce czekać kilka miesięcy na odbiór Sperrmull, może zawieźć rzeczy sam na wysypisko i zapłacić za zostawienie rzeczy. Może też zamówić odbiór tych rzeczy za opłatą.

Proxima

Handel w niedziele

5 października 2016
image

Pewnie większość z was o tym wie, ale gdyby jednak ktoś nie wiedział, to przypomnę. Generalnie sklepy są w Niemczech w niedzielę nieczynne. Także wycieczka całą rodziną do supermarketu czy centrum handlowego odpada. Ale to nie znaczy, że nic nie da się kupić. Wiele sklepików z pieczywem czy ciastami jest czynne. Tak samo część stacji benzynowych może zapewnić wam przeżycie jakoś do poniedziałku. Założenie jest takie, że rodzinka wybiera się w niedzielę do kościoła, a potem wstępuje do cukierni czy piekarni po jakiś deser, który zje po niedzielnym obiedzie.
Nam nie raz zdarzało się, że w niedzielę wybieraliśmy się na jakiś festyn. Kupowaliśmy np. pieczoną rybę (pstrąga) z frytkami, a potem jeszcze jakieś domowe wypieki lokalnej społeczności. Chciałoby się zjeść od razu, bo pyszne, ładnie wyglądające. Ale niestety... Pojemność żołądka się skończyła i kawałki tortu czy rolady musiały zapakowane powędrować do domu. Taki torcik z mandarynkami albo malinami, z bitą śmietaną. Albo z polewą czekoladową. Aż robię się głodna, jak sobie o tym pomyślę.
Zatem, jak widzicie, w niedzielę też można odwiedzić sklep czy stoisko z jedzeniem. A tak zaopatrzeni bez problemu dotrwamy do poniedziałku i otwartych marketów wielkometrażowych.

Proxima

Flohmarkt

28 września 2016
image

Dziś postanowiłam napisać o targach staroci zwanych po niemiecku Flohmarkt. Po polsku znaczy to pchli targ. Można tam zarówno sprzedać, jak i kupić wiele używanych rzeczy. Jeśli chcemy się czegoś pozbyć, zwykle musimy wnieść opłatę za stoisko, np. 10 euro. Czasem można znaleźć darmowy Flohmarkt. My kiedyś wybraliśmy się całą rodziną na takie sprzedawanie. Miałam wrażenie, że więcej było sprzedających niż kupujących. Udało nam się wyzbyć kilku drobiazgów. Ale gdybyśmy musieli ponieść opłatę, niewiele by nam z tego zostało.
Na Flohmarkt warto stawić się z rzeczami około godziny przed początkiem handlowania. Możemy wtedy wybrać stoisku lub je sobie zbudować z wykorzystaniem stolika czy koca. Układamy rzeczy, przyklejamy ceny i czekamy za klientów. Przed wybraniem się na taki targ, warto skontaktować się z organizatorem, żeby dowiedzieć się czy zapewnia stoliki lub inne elementy do budowy stoiska. Gdy jest gorąco, warto zaopatrzyć się też w parasol od słońca. Oczywiście przydadzą się też drobne do wydawania reszty.
Możemy także przyjść na Flohmarkt jako kupujący. A co można kupić? Niektóre targi mają z góry narzuconą kategorię, np. ubrania zimowe. Inne zawierają informacje, że będą sprzedawane rzeczy małe i duże, czyli tak na prawdę wszystko. Zatem np. zabawki, ubrania, modele, książki i wiele więcej. Myślę, że będąc w Niemczech warto zobaczyć przynajmniej jak to wszystko funkcjonuje.

Proxima

Jedną nogą

19 września 2016
image

Wielu ludzi, którzy wyjechali za granicę, są tam tylko "jedną nogą". Niby tam żyją, pracują. Ale jednak żyją tym, że np niedługo będą wracać. Dlatego też nie otwierają się na ludzi. Nie poznają nikogo nowego. Nie spotykają się z nikim.
Jeszcze gorzej, gdy ktoś mieszka 3 miesiące w Niemczech, 3 miesiące w Polsce i tak w koło. Bo tak na prawdę nie żyje ani tu, ani tam. Rozumiem wyjazdy na kilka miesięcy i potem zciągnięcie rodziny. Ale ważne, żeby być razem. Wiele z was pomyśli, że ja przecież was nie znam, nie wiem jaka jest wasza sytuacja. Jednak wiem, że rodzina powinna trzymać się razem. Mąż, żona i dzieci powinny być razem. Pewien Polak powiedział nam kiedyś: nie popełniajcie mojego błędu, rodzina zawsze musi być razem. Gdy on wyjechał do Niemiec, po jakimś czasie jego żona ułożyła sobie życie z kimś innym. Teraz facet ma ponad 50 lat i nie ma nikogo.
Możecie powiedzieć oczywiście, że ta żona była zła, niedobra i wiele innych rzeczy. Niby tak. Ale rodzinę ma się po to, żeby być razem, wspierać się, pomagać sobie itd. A rodzina na odległość przez dłuższy czas, to iluzja. Gdy np kobieta nie przespała którejś z kolei nocy, bo dziecko było chore, to przecież mąż jej przez telefon nie pomoże z tym dzieckiem, by mogła chwilę odpocząć. Gdy dziecko chce się do ukochanego taty przytulić, to machanie przez laptopa nie pomoże, przecież to nie to samo, co kontakt na żywo.
Zatem nie jedną nogą tu, tylko obiema nogami tu albo obiema tam. Bo rodzina powinna trzymać się razem.

Proxima

Wyjazdy i powroty.

8 września 2016
image

Oglądaliśmy ostatnio kilka filmików w Internecie na temat powrotów do Polski. Część ludzi wyjeżdża z ojczyzny na kilka miesięcy czy lat i potem wielu decyduje zostać na dłużej czy nawet na zawsze. Niektórzy wracają po zaplanowanym czasie, inni nie są w stanie żyć na obczyźnie mimo planów zostania na stałe. Są też i tacy, którzy wrócili do ojczyzny, ale po jakimś czasie doszli do wniosku, że jednak za granicą było lepiej i znów się przeprowadzają. Ale przeanalizujmy przyczyny powrotów.
Niektórzy ludzie wyjeżdżając liczyli, że tu będzie lepszy świat. Mimo wielu pozytywnych aspektów życia tutaj, są też negatywne. Dlatego wielu może poczuć się rozczarowanym. Nawet sami Niemcy mówią, że w czasach, gdy nie było euro, ale walutą były marki, żyło się u nich lepiej.
Są osoby, które tęsknią za rodziną, za ojczyzną tak mocno, że nie potrafią zostać tu ani chwili dłużej. Odliczają tylko dni do powrotu do domu.
Jeśli ktoś słabo zna język, trudniej złapać mu z kimś kontakt. Trudniej się zaaklimatyzować. Wtedy nawet najprostsze czynności jak kupienie chleba w piekarni może dołować i przytłaczać. Gdy przy tym ktoś wyjechał zupełnie sam, bez żony/męża, dzieci, nie ma tu rodziny, nie będzie czuł się dobrze.
Czasem komuś zdarzy się odczuć niechęć ze strony rodowitych mieszkańców, bo czegoś nie zrozumie, bo ma nie taki akcent. Większość ludzi stara się pomóc i okazuje zrozumienie dla niedoskonałego języka. Jednakże zawsze może zdarzyć się ktoś uważający, że to jest kraj tylko dla Niemców.
Niektórzy mówią, że tu są tylko pieniądze. Można wynająć większe mieszkanie, mieć lepszy samochód. Ale pieniądze do nie wszystko. Nie są najważniejsze, choć bez nich ciężko się żyje.
Zarówno powodów do wyjechania z Polski jak i powrotu do niej może być wiele. Ważne, aby każdą decyzję dobrze przemyśleć. Nie bójcie się też zmian decyzji. Bo jak wyjechałem i wrócę, to ludzie będą gadać. Bo za mało odłożyłem. Jeśli wyjechaliście, ale czujecie, że powrót będzie dla was lepszy - wracajcie. Są tacy, co mówią, tyle pieniędzy się zmarnowało, bo wyjazd tyle kosztował. A jakbyście kupili nowiutki samochód i byście go rozbili tak, że nadawałby się do kasacji? Też byście zmarnowali pieniądze. Ważne jest zdrowie. Resztę da się zorganizować. Ale co przeżyliście żyjąc w innym kraju, to wasze. Wspomnień nikt wam nie zabierze. Bez względu na to czy chcecie wyjechać czy wracać, decyzja należy do was i nikomu nic do tego.
Życzę wam wszystkim mądrych wyborów, które dadzą wam szczęście w życiu. Wasz los, wasze życie jest w waszych rękach.

Proxima

Koń w worku

29 sierpnia 2016
image

Jakiś czas temu zauważyłam, że konie w naszej okolicy mają na głowie coś w rodzaju worka. Zasłania on im oczy. Spotkałam się z opinią, że to rozwiązanie służy, aby konie nie przeskakiwały przez ogrodzenie. Skoro nic nie widzą, to daleko nie pójdą. Nie wiem, czy zwierzęta nie widzą przez to absolutnie nic, czy też coś prześwituje. Nie wiem też czy ten worek jest czasem zdejmowany. Ale żyjąc w Polsce nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Może dlatego, że większość życia spędziłam w Warszawie. Jednak będąc niejednokrotnie na wsiach polskich, nie widziałam czegoś podobnego. Poruszający się po drogach miał klapki na oczach. Ale nigdy worek. Nawet mój tata, który był w wielu krajach, nigdy nie widział niczego podobnego.
A może ktoś z was widział konia w worku i mógłby powiedzieć coś więcej na ten temat. Piszcie!

Proxima

Rajd

22 sierpnia 2016
image

Ostatnie 3 dni 18-21 sierpnia minęły pod znakiem rajdu samochodowego ADAC Rallye Deutschland 2016. Wczoraj część trasy przebiegała przez naszą gminę i mogliśmy oglądać wyścig z własnego okna. Świetny wyścig, niezapomniane przeżycia. To już po raz 34 przeprowadzony był wyścig Rallye Deutschland. Rajd odbywa się od 1982 roku. Od 2002 roku jest eliminacją Rajdowych Mistrzostw Świata Przez wiele lat wygrywał go Francuz, którego pilotem był Polak. W tym roku wygrał francuski duet: Sébastien Ogier i Julien Ingrassia.
Mimo, że to nie polska drużyna wygrała, cieszę się, że mogłam tu być i oglądać zmagania wspaniałych kierowców. Nawet nasza dwuletnia córka cieszyła się na wspólne oglądanie pędzących samochodów.
Gdziekolwiek byście nie mieszkali, trzeba rozglądać się uważnie, czytać prasę, zaglądać do internetu. A nóż koło was dzieje się także coś ciekawego.

Proxima

Pizza niemiecka

16 sierpnia 2016
image

Dziś przepis i porcja słówek. Danie znane i lubiane w wielu zakądkach świata - pizza - jest też często jadana przez Niemców. A jaka? Zwykle z małą ilością składników, np. ser i peperoni - na ostro. Bardzo popularne jest też używanie na spód kwaśnej śmietany zamiast ketchupu. Generalnie nie proponuje się do pizzy dodatkowych sosów jak to ma miejsce w Polsce, np. czosnkowego. A jak zrobić ciasto do pizzy? W internecie jest mnóstwo przepisów. A ja zdradzę wam recepturę mojego męża. Polecam, nawet mojej 2-latce smakuje. A przy okazji trochę słówek dla tych, którzy jeszcze ich nie znają.

SKŁADNIKI:
2 ½ szkl. Mąki pszennej (tortowej) (Weizenmehl)
trochę mąki kukurydzianej - choć nie jest konieczna (Maismehl)
½ łyżeczki cukru (Zucker)
½ łyżeczki soli (Salz)
½ łyżeczki pieprzu (Pfeffer)
1 łyżeczka oregano. (Oregano)
1 łyżeczka bazylii (Basilikum)
1 łyżeczka papryki słodkiej (Süßpaprika)
1 łyżka oleju - najlepiej oliwy z oliwek. (Olivenöl)
½ szk. letniego mleka (Milch)
½ szk. letniej wody (Wasser)
40 gr. drożdży (Hefe)

Mąkę wsypujemy do wcześniej przygotowanej miseczki wraz z przyprawami i olejem (mieszamy). Drożdże rozdrabniamy do szklanki z letnim mlekiem z wodą – mieszamy dokładnie aż do całkowitego rozpuszczenia. Pozostawiamy na 5 - 10 min. aż drożdże zaczną się "robić". Zawartość szklanki wlewamy do naczynia z mąką i wymieszanymi przyprawami. Całość dokładnie rozrabiamy (około 5-15 minut) aż do uzyskania odpowiedniej gęstości. Ciasto na pizze jest dobrze wyrobione gdy nie przykleja Nam się do dłoni i jednocześnie nie jest za suche (pozwala się łatwo formować). Miseczkę z ciastem odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na okres 40-60 minut. Sekretem smaku ciasta jest użycie do posypania blachy Mąki kukurydzianej. Proporcje wody i mleka można zmieniać w zależności, czy ktoś woli bardziej "bułkowate" ciasto czy bardziej, zbliżone do oryginalnej pizzy, czy chleba. Więcej mleka - smakuje bardziej jak bułka i jest bardziej puszyste.

Proxima

Wyprowadzka a obowiązki najemcy

15 sierpnia 2016
image

Dziś krótko o obowiązkach najemcy, gdy opuszcza wynajmowane mieszkanie. Znalazłam na ten temat ciekawy artykuł, więc nie będę wam go tutaj przekopiowywać w całości. Podam główne punkty, a wy wejdźcie na adres linka i przeczytajcie całość.

Remonty kosmetyczne są tylko i wyłącznie obowiązkiem najemcy - nieprawda

Przy wyprowadzce najemca musi pomalować ściany - nie zawsze

Najemcy muszą przeprowadzać renowacje kosmetyczne w określonych terminach - nie

Mieszkania, które nie przeszły remontu, nie wymagają go w momencie wyprowadzki - to zależy

Do remontu wliczają się również dywany i parkiet - nie zawsze

Należy usunąć dziury po gwoździach i kołkach - to zależy

Przy wyprowadzce właściciel może zdecydować o kolorze ścian - nie do końca

Jeśli chcecie dowiedzieć się szczegółów, wejdźcie na stronę: wyprowadzka a twoje obowiązki

Dziś to tyle. A jutro przepis na coś smacznego, co Niemcy jadają, choć nie jest to danie niemieckie.

Pozdrawiam i do zobaczenia jutro !

Proxima

Definicja

11 sierpnia 2016
image

Kilka dni temu natrafiłam na pierwszą stronę mojego referatu z pedagogiki porównawczej sprzed 5 lat. Dotyczył on edukacji w Niemczech. We wstępie było trochę informacji ogólnych na temat tego kraju. Taka jakby definicja. Postanowiłam więc się tym z wami podzielić. Tekst, który podaję poniżej, był przygotowany na podstawie książki Ludwika Malinowskiego, Unia Europejska państwa – gospodarka – szkolnictwo.

Niemcy jest to kraj leżący w Europie środkowej. Znajduje się między Morzem Północnym a Morzem Bałtyckim na północy i łańcuchem Alp na południu. Graniczy z Polską, Czechami, Austrią, Szwajcarią, Francją, Luksemburgiem, Belgią, Holandią i Danią.
Stolicą państwa jest Berlin. W mieście tym zamieszkuje 3,5 mln mieszkańców. Językiem urzędowym jest niemiecki. Walutą używaną w Niemczech była marka niemiecka, obecnie jest to euro.
Obszar państwa niemieckiego to 357 tys. km2. Zamieszkuje go 82 mln ludzi, w tym ponad 5,6 mln stanowią cudzoziemcy. Jeśli chodzi o liczbę ludności, Niemcy zajmują drugie miejsce gęstość Europie po Rosji. Średnia gęstość zaludnienia to 229 osób na km2. Przyrost naturalny należy do najniższych na świecie.
W miastach zamieszkuje 85% ludności. Największymi miastami niemieckimi są: Hamburg, Monachium, Kolonia, Essen, Frankfurt nad Menem, Dortmund, Stuttgart, Dűsseldorf, Brema, Lipsk, Drezno, Hanower, Duisburg. Niemcy stanowią 92% ludności kraju, pozostała część to cudzoziemcy. Należą do nich: Turcy – 2%, Słowianie – 1% oraz mniejszości takie, jak Serbowie Łużyccy, Sasi, Duńczycy.
W państwie niemieckim występują różne wyznania. Protestantyzm, czyli wyznanie ewangelickoaugsburskie – w większości są to luteranie – wyznaje 35% ludności Niemiec. Katolicy stanowią 34%. Część ludzi nie ma określonej przynależności religijnej, ludność ta stanowi 8%. Pozostałe 23% to wyznawcy innych wyznań.
Święto narodowe przypada na 3 października. Dzień ten jest datą zjednoczenia Niemiec 1990 roku. Niemiecka Republika Demokratyczna i Republika Federalna Niemiec po połączeniu stworzyły jedno wspólne państwo – Republikę Federalną Nieciecze stolicą w Berlinie.

Co się zmieniło od tego czasu? Przez te 5 lat? Myślę, że poza większą liczbą cudzoziemców i mniejszym % katolików nic się w tym opisie nie zdezaktualizowało. W końcu to tylko kilka lat, a nie wieków.

Proxima

Grafika

5 sierpnia 2016
image

Tym razem wpis nie o samych Niemczech, a o grafice. Jedna osoba spytała mnie ostatnio, skąd biorę grafiki na stronę, czy są bezpłatne itd. Otóż obrazki można za darmo pobrać na Darmowa grafika
Są tam również pliki płatne, ale ja z nich nie korzystam. Na stronie jest też jedno zdjęcie, ale zrobione przeze mnie. Pamiętajcie, że jeśli chcecie użyć gdzieś jakiejś grafiki z Internetu, powinniście upewnić się czy nie jest chroniona prawem autorskim.
Przy okazji podaję kilka terminów dotyczących grafiki. Może komuś się przyda.

das Bild - obraz
das Pixelbild - obraz rastrowy
die Zeichnung - rysunek
das Foto - zdjęcie
verkleinern - zmnijeszać
vergrößern - zwiększać
ausschneiden - wycinać
einkleben - wklejać
speichern - zapisywać (termin informatyczny)
löschen - kasować, wymazywać

Z powyższych słów najczęściej słyszę słowo löschen. Np. nasza Tagesmutter mówi, że nie ma więcej zdjęć, bo kasuje na bieżąco, zaraz po tym jak umieści ciekawe ujęcia w segregatorze. Ale słowo löschen może być też użye nie jako typowe kasować, ale i zamknąć, np. konto w banku. Możemy także użyć go w kontekście gaszenia, wyłączania światła. Zatem mimo, że słowa löschen używamy zwykle w kontekście informatycznym, ma też inne, przydatne na co dzień znaczenia.

Proxima

Reklamacja

3 sierpnia 2016
image

W poniższym poście postanowiłam przekazać wam trochę przydatnych słów i zwrotów związanych z reklamacją. Skąd pomysł? Bo mojej córce popsuły się buty i byłam je zareklamować.

die Kundendienstabteilung - dział obsługi klientów
Ich habe diese Schuhe ein Monat fruher gekauft und sie sind schon kaputt. - Kupiłam buty miesiąc temu i już są zepsute.
Ich habe hier Rechnung. - Mam tutaj rachunek.
Möchten Sie Geld zurück oder nehmen andere Schuhe? - Chciałaby Pani zwrot pieniędzy czy wziąć inne buty?
Schuhe mit Klettverschluss - but na rzepy
Schuhsohle - podeszwa buta
die Rückerstattung - zwrot (pieniędzy)
der Austausch - wymiana

Jeśli waszym zdaniem brakuje jakichś zwrotów, proszę o e-mail, a ja dopiszę. Życzę udanych zakupów i pozytywnie rozpatrywanych reklamacji.

Proxima

Kartoffelsalat

31 lipca 2016
image

Jakiś czas temu nasza Tagesmutter powiedziała, że nasza córka zjadła u niej kilka dokładek sałatki ziemniaczanej, czyli tej słynnej niemieckiej Kartoffelsalat. Zatem poprosiłam ją o przepis. Napisała, że robi ją z głowy i nie potrafi podać konkretnych ilości. Ale mimo wszystko bazując na podanym przepisie stworzyliśmy bardzo smaczną sałatkę. Porcja dość duża, my zrobiliśmy 1/4 tego co Tagesmutter podała.
Niżej podaję przepis:

mały worek ziemniaków (w Niemczech to 2kg)
całe pęto Fleischwurst (kiełbasa parówkowa)
10 jajek
200g Rauchfleisch (mięso wędzone)
trochę oleju
2 paczki Salat Krönung - Gartenkräuter (zestaw ziół ogrodowych typu koperek, pietruszka)
trochę majonezu
trochę octu

Ziemniaki ugotować w mundurkach. Zostawiamy je po ugotowaniu do następnego dnia. Podobno wtedy sałatka jest smaczniejsza. Następnego dnia obieramy cienko ze skórki i kroimu na cienkie plastry. (ja wolałam w kostkę). Kiełbasę parówkową kroimy w kostkę. Jajka gotujemy na twardo, a potem kroimy na małe kawałki. Mięso wędzone smażymy na oleju w kawałku, a potem kroimy na kawałki. Wszystkie te pokrojone składniki wrzucamy do miski, posypujemy ziołami ogrodowymi, dodajemy majonez, 100ml wody z odrobiną octu i dokładnie mieszamy. Można podawać.

Jeśli chcemy zrobić sałatkę od razu i nie mamy ugotowanych poprzedniego dnia ziemniaków, możemy zamiast ziemniaków użyć makaronu. Ten punkt zdziwił mnie najbardziej. No ale cóż... Skoro Niemka mówi, że sałatka ziemniaczana może być z makaronem zamiast ziemniaków, to w porządku. W końcu to ona jest Niemką i napewno wie lepiej ;-)

Proxima

Rozpatrywanie reklamacji

28 lipca 2016
image

Dziś chciałam podzielić się z wami doświadczeniami na temat rozpatrywania reklamacji w Niemczech.
Pierwszy przypadek to oderwane rzepy w bucie. Wchodzę do sklepu D z paragonem. Pokazuję obuwie córki. Pani ekspedientka zobaczywszy co przyniosłam zrobiła minę jakby pomyślała: ale dziadostwo sprzedajemy. Zapytała czy chcę zwrot pieniędzy, czy pójdę coś wybrać. Wybrałam coś innego i podeszłam do kasy. Tam okazało się, że miałam paragon nie do tych popsutych butów, ale do innych. Przejrzałam pozostałe. Wyglądało na to, że dobrego nie mam. Pani zapytała kiedy mniej więcej kupiłam te buty. Znalazła w systemie, że rzeczywiście w tym czasie był sprzedany ten model i ten rozmiar. Także rozpatrzyła korzystnie reklamację pomimo tego, że nie miałam paragonu. Dopłaciłam 1 euro, bo nowe buty były droższe i poszłam zadowolona do domu. Do dziś jestem w szoku.
Drugi przypadek już całkiem zwyczajny. Poprostu wszystko było jak powinno. Mąż poszedł do marketu K z zepsutą lampką dziecięcą i paragonem. Pani otworzyła pudełko, sprawdziła, że wszystko jest i wypłaciła pieniądze. Bez żadnego czekania, kombinowania, prób naprawy i wmawiania klientowi winy za szkodę. Od ręki reklamacja rozpatrywana pomyślnie. W Polsce trzeba zwykle czekać chociaż kilka dni na rozpatrzenie, a tu nawet pani nie sprawdzała czy lampka rzeczywiście nie działa. Jestem pod wrażeniem.
A wy? Macie podobne doświadczenia z reklamacjami w Niemczech? A może całkiem inne? Piszcie. Czekam na wasze e-mail'e.

Proxima

Darmowe smsy

18 lipca 2016
image

Dziś krótko o sposobach na ograniczenie kosztów utrzymania telefonu komórkowego. Chciałabym polecić wam aplikację na smartfony - WhatsApp. W Polsce niezbyt popularna, a w Niemczech czy Austrii wykorzystywana powrzechnie. Umożliwia darmowe wysyłanie wiadomości tekstowych z innymi osobami posiadającymi tą aplikację. Wystarczy mieć dostęp do wifi czy pakiet internetowy (niestety pakiety kosztują, ale można wykorzystać też miejskie wi-fi). Co umie jeszcze WhatsApp? Wysyłać zdjęcia, krótkie filmy, a także dzwonić. Chociaż uprzedzam, że jeśli chodzi o telefonowanie, nie sprawdza się zbytnio. Do dzwonienia znacznie lepiej nadaje się Skype.

Proxima

Wzywanie pomocy

8 lipca 2016
image

Niedawno natrafiłam na ciekawą tablicę w lesie, więc postanowiłam zgłębić temat. W związku z tym chciałam wspomnieć w dzsiejszym poście m.in o takich znakach zawieszonych na drzewach. Jeśli jesteśmy daleko od miejscowości, gdzieś przy lesie, można natrafić na taki znak jak na zdjęciu obok. Jest to tzn. miejsce przyjazdu służb ratunkowych (Anfahrtspunkt für Rettungsfahrzeuge). Inne spotykane nazwy to: „Rettungskette“ (pasmo ratunkowe), „T-Punkt“ lub „Notfall-Treffpunkte“ (punkt spotkań w nagłych wypadkach). Gdy coś nam się stanie, możemy dzwoniąc po pomoc, podać nr miejsca ze znaku. Ułatwia to sprawę, gdy nie jesteśmy w stanie za bardzo określić naszego położenia. Przy takich tabliczkach znajdują się też ławki.

Kolejne co każdemu może się przydać, to nr do służb ratunkowych:

Pogotowie, straż pożarna 112

Policja 110

A w jaki sposób wezwać pomoc? Co powiedzieć? Tu odsyłam do znalezionego przeze mnie przykładu z Internetu: Wzywanie pomocy

Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego razu

Proxima

Jugendamt

4 lipca 2016
image

Już tak wiele osób pytało mnie o Jugendamt (urząd do spraw młodzieży), że postanowiłam o tym napisać. Ostatnio w polskich mediach ciągle o nim mówią i to wszystko co najgorsze.
Czy Jugendamt zabiera dzieci? Myślę, że nie częściej niż opieka społeczna w Polsce czy Wielkiej Brytanii. Nie znam osobiście nikogo, komu Jugendamt zabrał dziecko. Nie znam też nikogo, kto ma znajomego, kogoś z rodziny, komu ta instytucja zabrała jego pociechę. Jeden Niemiec mówił tylko, że Jugendamt czepiał się o zbyt małe mieszkanie. Chodzi o to, żeby w mieszkaniu był salon, sypialnia dla rodziców i osobny pokój dla każdego dziecka. Ewentualnie dzieci tej samej płci mogą dzielić pokój. Ale nikt Niemcowi dziecka nie zabrał mimo niezmienienia mieszkania.
Czy Jugendamt zabierają dzieci tylko obcokrajowcom? Nie, może się to zdażyć również Niemcom.
Czy to prawda, że Jugendamt kontroluje poziom rozwoju dzieci obcokrajowców i postępy w nauce języka? Nigdy się z tym nie spotkałam. Nasza córka ma opiekę u Tagesmutter, która jest podległa pod Jugendamt, ale nikt nigdy sam nas nie zaczepiał. Z takiej formy opieki skorzystaliśmy, bo brak było miejsc w żłobku, a taką opiekę państwo dofinansowuje, a dokładnie właśnie ten 'straszny' Jugendamt.
Kiedy Jugendamt zaczyna interesować się rodziną z dzieckiem? Zwykle gdy ktoś np sąsiad złoży donos. Dlatego lepiej żyć w zgodzie z sąsiadami.
Czy Jugendamt zabiera dzieci bez powodu? Nie. Jeśli nikt się nie poskarży, jeśli odpowiednie warunki są zapewnione, jeśli dziecko chodzi czyste i najedzone, nikt nam dziecka raczej nie odbierze. Zawsze może zdażyć się ktoś nadgorliwy, ale tak samo jak w każdym urzędzie na świecie.
Co zrobić, jeśli Jugendamt jednak za bardzo ingeruje w nasze życie? Można grzecznie wykonywać ich polecenia, podporządkować się wskazówkom i nie powinno być problemu. Można też wrócić do Polski. Gdyby mnie straszyli zabraniem dziecka, raczej bym wyjechała.
Czy rodzic ma prawo nie uczyć dziecka niemieckiego, żyjąc w Niemczech? Teoretycznie tak. Ale czy nie jest to robienie dziecku krzywdy, gdy chce się zostać w Niemczech na wiele lat? Jak ten młody człowiek może fukcjonować w społeczeństwie nie znając języka? Więc jeśli dziecko ma 6-7 lat, chodzi do szkoły, a nie umie wogóle języka, jakie ma szanse? Nauczy się w szkole? Pewnie tak, ale ile wiedzy straci, ile nacierpi się przez złośliwości równieśników. Język to podstawa. Tego też oczekuje Jugendamt - żeby dziecko żyjące w Niemczech uczyło się niemieckiego.
Czy Jugendamt jest przeciwny uczeniu polskiego (czy innego języka) w domu. Każdy zawsze mi mówi, że to świetnie, że córka uczy się polskiego i niemieckiego, bo jak dorośnie, łatwiej znajdzie pracę. Ale polski musi być oprócz niemieckiego, a nie zamiast.
Jugendamt wiele pomaga dzieciom, rodzinom. A media każde odebranie dziecka, nawet z rodziny alkoholików czy rodziny krzywdzącej dzieci, rozdmuchują twierdząc, że Niemcy to są ci najgorsi. Czasem dzieci może i zabierane są z powodów niejasnych dla rodziców, ale raczej z wiary pracownika Jugendamt, że dzieciom dzieje się krzywda w rodzinie.
Jeszcze dodam, że piszę to z obserwacji mojej i znajomych pochodzących z innych krajów. Nie znaczy to, że ktoś mógł dojść do odmiennych wniosków żyjąc tutaj, w Niemczech. Jeśli macie coś do dopowiedzenia w temacie Jugendamt, piszcie. W najbliższym czasie napiszę trochę o tym, co dobrego Jugendamt robi dla dzieci w Niemczech.

Proxima

Turyngia

25 czerwca 2016
image

Dziś postanowiłam napisać trochę o Turyngii, kraju związkowym (landzie), którego stolicą jest Erfurt. Większe miasta to poza stolicą: Jedna, Gera, Weimar, Eisenach, Suhl. W Turyngii znajdują się liczne rzeki. Jest to obszar generalnie pagórkowaty, gdzie pełno jest lasów zarówno iglastych, jak i liściastych. Jest to region przemysłowo-rolniczy. Rozwinął się tam przemysł maszynowy, elektrotechniczny, elektroniczny, środków transportu, chemiczny, włókienniczy, precyzyjny, poligraficzny, szklarski i spożywczy. Uprawia się zboża, warzywa, hoduje zwierzęta. Czyli ogólnie fabryki, pola. Zabytki można znaleźć raczej w większych miastach, z czego i tak większość polecanych miejsc to kościoły. A przecież kościoły są wszędzie.
Iwona, która wraz z narzeczonym mieszkają w tamtym obszarze, napisała: ”mieszkamy pośrodku niczego - dosłownie i w przenośni - mianowicie w biednej Turyngii, na obrzeżach Lasu Turyńskiego.”
„Bardzo przygnębiające są te komunistyczne landy. Biedne, trochę zapuszczone, bez młodych ludzi, umierające wieczorami i weekendami, bo na ulicach żywej duszy nie ma. Nie ma co zwiedzać, gdzie iść i się pobawić, jak spędzić wolnego czasu.”
Ludzie nie są życzliwi, pomocni. Nie interesuje ich po co i dlaczego ktoś zamieszkał w okolicy. Naśmiewają się z Polaków, którzy przeprowadzają się we własnym zakresie bez pomocy firm przeprowadzkowych. A przecież koszt wynajęcia firmy to kwota rzędu między 1000 a nawet 2000 euro przy większej ilości rzeczy.
Niemcy ciągle się przeprowadzają. Są tak wygodni, że wielu z nich prosi nawet o zapakowanie każdej rzeczy do kartonu, żeby w ramach zmiany mieszkania nie musieli robić zupełnie nic. Mało który umie cokolwiek naprawić, do wszystkiego potrzebują fachowca. Więc gdy Polak robi coś sam, patrzą z pogardą czy głupim uśmieszkiem. A może trochę zazdroszczą, że Polacy są bardziej samodzielni.
Iwona mieszka w 30-tysięcznym miasteczku, pełnym starych, nieżyczliwych ludzi. Niby są sklepy, jakieś tam atrakcje. Para mieszka blisko centrum w 3-pokojowym mieszkaniu, które musieli sami wyremontować. Oczywiście hałasy związane z renowacją pomieszczeń nie podobały się sąsiadce, którą od wydobywających się z mieszkania odgłosów bolała głowa. Ciekawe co by zrobiła, gdyby mieszkało tam jakieś płaczliwe dziecko? Pewnie wezwałaby policję albo Jugendamt.
W miasteczku są nawet trzy szkoły językowe, ale co z tego, gdy tylko jedna z nich oferuje kursy dla obcokrajowców. Jest kurs integracyjny 2 razy w roku, który nie sprawdza się przy pracy 3-zmianowej. O kursie weekendowym można tylko pomarzyć. Natomiast zwykły kurs prowadziła Niemka, która ostatnie 2 lata spędziła w Bukareszcie i mówiła perfekcyjnie po rumuńsku. Właściwie wszyscy kursanci byli z Rumunii.
Ceny mieszkań w Niemczech wschodnich są zdecydowanie niższe niż na zachodzie. W Turyngii 3-pokojowe mieszkanie można wynająć za kwotę poniżej 400 euro Warmmiete, czyli czynsz plus opłaty. Za podobne mieszkanie np. w Nadrenii Palatynat, niedaleko od granicy z Luksemburgiem trzeba zapłacić nawet 600-700 euro Warmiete, choć czasem może trafić się coś taniej.
A co wy możecie powiedzieć o terenie, gdzie mieszkacie? Są tam jakieś ciekawe miejsc, przyjaźni ludzie czy raczej najchętniej byście stamtąd uciekli jak najdalej? Czakam na wasze e-maile.

Pozdrawiam z mojej małej wioski leżącej pośród gór, pól i lasów.

Proxima

Po drugiej stronie muru

23 czerwca 2016
image

Prawie 26 lat temu, bo 3 października 1990 roku nastąpiło zjednoczenie Niemiec Wschodnich i Zachodnich. Jednak zjednoczenie to było raczej tylko takie papierowe, gdyż wciąż wyraźnie widoczny jest podział na część tę gorszą i lepszą. Nie chciałabym nikogo urazić, jeśli mieszka w tej biedniejszej, wschodniej części. Jednak wciąż słyszę, że na zachodzie żyję się lepiej.
Dziś w nocy przyszedł do mnie e-mail od Iwony, która zwróciła mi uwagę, że nie wszędzie jest tak pięknie, łatwo i kolorowo, jak piszę. Owszem, nie jest. Dlatego też ostatnio opisywałam historię z tzn Adolfem, aby pokazać także te gorsze strony życia tutaj.
Osoba, która do mnie napisała, mieszka w Niemczech Wschodnich, gdzie rejon jest biedny, a ludzie nieprzyjaźni. Ja nigdy nie podejmowałam się pisania o innym rejonie niż Nadrenia Palatynat, a dokładnie okolicach miasta Trewir (Trier), bo innych terenów nie znam. Ale myślę, że przy waszej pomocy mogłabym napisać też o innych terenach. Jeśli więc mieszkanie na wschodnie Niemiec, macie chwilę czasu i ochotę, napiszcie w jakim obszarze mieszkacie – land, najbliższe duże miasto oraz przekażcie swoje refleksje, a ja coś o tym napiszę.
W swoim tekście zawrzyjcie odpowiedzi na kilka pytań: W jakim landzie mieszkacie? Jakie jest najbliższe duże miasto? Gdzie można spędzić czas wolny? Jak daleko macie do sklepów czy np kina, baru, teatru, muzeum, na basen? Jakie jest wasze ogólne wrażenie o danym obszarze, ludziach? Co was pozytywnie zaskoczyło, a co zawiodło? Jakie pozytywne rzeczy spotkały was ze strony Niemców, a jakie przykre? Czy próbujecie się integrować z sąsiadami, a może oni z wami? Czy chodzicie na lokalne festyny? Co spowodowało, że mieszkacie na tym, a nie innym obszarze? Jakie ciekawe miejsca, zabytki udało się wam zobaczyć w swojej okolicy? Czy wyrażacie zgodę na cytowanie fragmentów e-maili na potrzeby tego bloga? Będą one podpisane samym imieniem bądź wskazanym pseudonimem.
Czekam na wasze e-maile i za kilka dni pojawi się pierwszy wpis na temat życia na innym terenie niż Nadrenia Palatynat.
A już teraz zajrzyjcie na gerlic.pl aby pouczyć się trochę niemieckiego w łatwy, prosty i przyjemny sposób. Ja zaglądam regularnie. Pozdrawiam

Proxima

Jubileusz

16 czerwca 2016
image

Dziś jest dla mnie szczególny dzień. Dziś w Gazecie Wyborczej w magazynie Duży Format ukazuje się informacja o moim blogu i kilka zdań na temat Niemiec. Człowiek z Dużego Formatu wysłał mi kilka pytań, a na nie odpowiedziałam, a on coś sobie z tego wybrał. Możecie kupić dzisiejszy numer papierowy lub pdf na stronie gazety. Ale ja z okazji 50. wpisu na moim blogu zamieszczam dla was pełne odpowiedzi na zadane mi pytania. Mam nadzieję, że was to zainteresuje, podobnie jak inne moje posty.

1. Proszę opowiedzieć: jak się Pani znalazła w Niemczech? Co było najtrudniejsze w ukorzenieniu się w nowym miejscu? Czym się Pani tam zajmuje? Co to znaczy być Polakiem w Niemczech?

Mój mąż odkąd pamiętam, zawsze chciał wyjechać zagranicę. Ja nie chcałam, bo w Polsce jest rodzina, przyjaciele. Ten świat budowałam sobie przez ponad 20 lat. Ale wiele zmieniło się w wakacje 3 lata temu. Wyjechaliśmy wtedy do koleżanki do Austrii, a dokładniej do Wiednia. Mąż był zachwycony życzliwością ludzi, ich podejściem do życia. Wiedział już, że teraz tematu wyjazdu nie odpuści. Taki fantastyczny kraj, świetni ludzie. Po co siedzieć w Polsce? Nie byłam przekonana. Ale jemu tak zależało, więc w końcu zgodziłam się. Jedźmy. Ale zaproponowałam, żeby roważyć również inne kraje niemieckojęzyczne, a nie tylko Austrię. Wiele krajów odwiedziłam w życiu, jeszcze jako dziecko, razem z rodzicami. Doszłam do wniosku, że jeśli tak zakochał się w Austrii, to także spodobają mu się Niemcy czy Luksemburg. Potem sprawdziliśmy w Internecie co oferują dane kraje. Niemcy jako chyba jedyny kraj w Europie, który obiecał miejsca w żłobkach i przedszkolach dla wszystkich dzieci. Miałam znów wątpliwości czy jechać. Ale skoro moje dziecko nie ma szans na żłobek, bo jest jedynaczką, a Niemcy te miejsca zapewniają, to jedziemy. A na polski żłobek byłam taka wściekła. No bo mam nie pójść do pracy jeszcze przez wiele lat, bo w żłobku nie będzie miejsca dla mojej córki. Ten żłobek dla mnie przeważył ostatecznie decyzję o wyjeżdzie. Najpierw mąż pojechał do Niemiec na tydzień, żeby zbadać teraz. Niedługo później wyjechał do pracy. Będąc na miejscu znalazł dla nas mieszkanie. Po miesiącu zabrał nas do naszego nowego mieszkania.
Początkowo siedziałam w domu z wtedy 1,5-roczną córką. W najbliższym żłobku powiedzieli mi, że nie ma miejsca dla mojego dziecka. Poczułam się trochę oszukana. Ale wtedy zaczęłam pisać bloga o życiu w Niemczech zyciewniemczech.info . Początkowo były to głównie porady. Z resztą najpierw zakładałam, że będzie to tylko poradnik. Później pojawiły się moje osobiste refleksje, historie z życia wzięte. Coraz więcej ludzi pisało do mnie, pytali o opnie, dziękowali za pomocne posty, proponowali kolejne tematy. Zyskałam ciekawe zajęcie, poznałam wielu ciekawych ludzi.
Po trzech miesiącach od przyjazdu do Niemiec znalazłam Tagesmutter dla córki. To taki mini żłobek, gdzie jedna przeszkolona pani zajmuje się maksymalnie pięciorgiem dzieci. Jest to rozwiązanie dofinansowywane przez państwo. Płaci się za opiekę jakieś grosze. A gdy dziecko skończy 2 lata, opieka jest bezpłatna, ponosi się tylko koszt jedzenia. Córka miała opiekę, więc ja mogłam znaleźć pracę. Nie jest to co prawda pełny etat, ale przy małym dziecko może to nawet lepiej. Najtrudniejsze były początki, gdy człowiek jest sam, bez rodziny, przyjaciół. Wszyscy obcy. No może nie zupełnie byłam tu sama, bo przecież z mężem i córką. Ale mimo wszystko łatwo nie było. Ale otrzymaliśmy dużo życzliwości i pomocy od obcych jeszcze wtedy ludzi. Ale teraz, po tych ponad 8 miesiącach w Niemczech zrozumiałam, że bliskich ludzi można mieć wszędzie, ale potrzeba czasu. Nim się człowiek obejrzy, obcy ludzie stają się bliscy. Wielu ludzi, którzy wyjechali za granicę, nie zgodzi się ze mną. Bo dla nich nikt obcy nie stał się bliski. Ale myślę, że jeśli otworzymy się na ludzi, znajdziemy przyjaciół. Trzeba rozmawiać z sąsiadami spotkanymi na ulicy, chodzić na festyny. Wtedy złapie się kontakt. Myślę też, że łatwiej odnaleźć się w mniejszej miejscowości, gdzie człowiek nie jest taki anonimowy jak w mieście, w bloku. Będąc Polakiem w Niemczech można chodzić na polskie msze, rozmawiać po polsku z dzieckiem, obchodzić polskie święta. Ważne jest, żeby poza asymilowaniem się z mieszkańcami pamiętać także o polskiej kulturze, języku. Oglądać polskie filmy, utrzymywać kontakt z tymi wszystkimi ludźmi, których zostawiliśmy w Polsce. My obchodzimy święca zarówno polskie jak i niemieckie. A do tych tradycyjnych świąt jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc dodajemy też coś niemieckiego, jakieś potrawy, pieśni. Chowanie czekoladowych jajek, żeby dziecko szukało ich w Wielkanocne śniadanie. Zawsze będziemy Polakami, ale nigdy już nie tymi samymi co w Polsce. Część kultury niemieckiej przesiąknęło na stałe do naszego życia.

2. Czego się Pani się nauczyła od Niemców? Co - po tych miesiącach spędzonych w Niemczech - ma Pani w sobie z Niemca?

Niemcy są ludźmi bardzo życzliwymi, pomocnymi. Kiedy wprowadziliśmy się do mieszkania, sąsiedzi przychodzili pytać czy czegoś nie potrzebujemy, np. mebli. Kiedy były Mikołajki czy Wielkanoc, nasze dziecko dostawało z tych okazji drobne upominki, m.in słodycze. Ja, jako osoba nielubiąca prowadzenia samochodu, zazwyczaj jeżdżę autobusem. Już kilka razy, gdy czekałam na przystanku, ktoś kto przejeżdżał tamtędy samochodem proponował, że mnie podwiezie. Praktycznie zawsze, gdy wchodzę do sklepu z wózkiem dziecięcym, ktoś przytrzymuje mi drzwi. Gdy jadę autobusem, zawsze ktoś pomaga wnieść mi wózek. jeśli nikt z pasażerów nie wyjdzie sam z taką propozycją, kierowca wysiada i pomaga mi.
Podsumowując, generalnie każdy chce każdemu pomóc. Zatem całkiem naturalne stało się dla mnie to, że i ja staram się każdemu pomóc jeśli tylko mogę. W Polsce spotykałam się z takimi zwykłymi ludzkimi odruchami bardzo rzadko i dlatego tak porusza mnie to tutaj. Więc czego nauczyłam się od Niemców? Że każdy może wygrać, a nawet powinien. A nie ma tu takiego myślenia, że jeden musi mieć gorzej, żeby drugi miał lepiej. Co mam w sobie z Niemca? To wiąże się trochę z poprzednimi pytaniami. Staram się każdemu pomóc, wzbogacam swoje życie elementami kultury niemieckiej.

3. Jakie różnice i podobieństwa dostrzega Pani między Polakami i Niemcami? Co się pani podoba, co przeszkadza?

Wydaje mi się, że Niemcy bardziej skupiają się na rodzinie, a Polacy wciąż gonią za pieniądzem, za lepszym sprzętem, nowszym samochodem, żeby pokazać się przed sąsiadami, znajomymi. Niemiec nie widzi problemu, żeby mieć w domu używany mebel czy inną komuś już niepotrzebną rzecz. Nie lubi, gdy coś się marnuje. Oczywiście są od tego wyjątki. Polak, gdy przychodzi do sklepu, chce kupić np. lodówkę, chce mieć ją od razu, poczekać to on może 2 dni. A dla Niemca nie ma problemu, aby poczekać tydzień. Jemu się nie spieszy. Wszystko na spokojnie.
Spożywane posiłki również są odmienne dla obu narodowości. Polacy spożywają bardziej wyszukane dania, które wymagają długiego przygotowywania. Jedzą też wiele zup. Niemcy zaś jedzą zwykle coś na szybko, może to być gotowana kiełbasa i kartofle czy makaron. Mają z resztą bardzo wiele rodzajów kiełbas. Zupy są u nich rzadkością. Lubią za to zjadać dużo mięsa. Polacy i Niemcy mają też trochę wspólnego. tak samo jedni jak i drudzy spóźniają się do pracy, obgadują znajomych czy siedzą ze znajomymi pijąc różne trunki. W Polsce mówi się, że Niemcy nie umieją bawić się w małej grupie i że potrzebują imprez, festynów z setkami ludzi. Ale z tego co widzę, tak samo popularne są grille z sąsiadami, co udział w festynach. Podobnie jest wśród Polaków.
U Niemców podoba się ich spokój, brak pośpiechu, to że nie przejmują się drobnostkami. Ale z drugiej strony, np. czekanie tydzień na technika, który podłączy Internet, a potem czekanie kolejny tydzień, bo ten technik nie dotarł, jest denerwujące. A pani na infolinii spokojnie informuje, że skoro technik nie dotarł na umówiony termin, trzeba umówić po prostu nowy termin. Gdy mówiliśmy o tym Niemcom, nikt się nie dziwił, bo przecież tak czasem bywa z dostawcami Internetu. Na szczęście w czasie oczekiwania nasz sąsiad użyczył nam swojego Internetu bezprzewodowego.
Podobnie jak u Polaków, także u Niemców przeszkadza mi zastawianie chodników samochodami, to tego stopnia, że nieraz muszę wychodzić z wózkiem na ulicę. Ale jest to po części spowodowane zbyt małą liczbą miejsc parkingowych.

4.Proszę jeszcze odpowiedzieć dlaczego Pani mąż chciał koniecznie jechać do kraju niemieckojęzycznego? Dlaczego nie Anglia albo Skandynawia? Dlaczego do Niemiec tak ciągnie, co w nich widzi? Bo to bardzo ciekawe.

Kiedyś mąż chciał wyjechać do Anglii albo do Irlandii. Ale znam wiele osób, które tam wyjechały i szybko przenosiły się do innych krajów, np. Belgia, Włochy. Brytyjczycy okazywali im i ich znajomym wiele niechęci czy wręcz wrogości. Wyzwiska, obrzucanie kamieniami czy po prostu traktowanie innych jak powietrze. Nie znam nikogo osobiście, kto chciał zostać w Anglii. Dlatego nie brałam wogóle pod uwagę wyjazdu z Polski, jeśli miałaby pojechać do takiego kraju.
Skandynawia - był taki pomysł. Konkretnie myśleliśmy o Norwegii. Dużo pracy, dobre zarobki, język dość łatwy do przyswojenia, prosta wymowa, wiele podobieństw do niemieckiego. Piękny język, piękny kraj. Nawet nauczyłam się trochę słów i zwrotów. Natomiast sposób wychowywania dzieci w tym kraju pozostawia wiele do życzenia. Wychowywanie bezstresowe i głośne afery o zabieranie dzieci rodzicom, bo były smutne, a potem widywanie ich raz na rok. Nie wiem czy rzeczywiście tak się dzieje, czy to nie są tylko odosobnione przypadki, ale nie warto ryzykować.
A w Niemczech ludzi się szanuje, każdego bez względu na to skąd jest i co robi. Ludzie są pomocni, życzliwi. W wychowaniu panują pewne zasady. Dziecko ma się słuchać, a nie robić co chce. Jak mówią Niemcy - porządek musi być. Podobnie jest też w innych krajach niemieckojęzycznych. Ale w wyborze właśnie Niemiec chyba największe znaczenie miały podawane informacje, że Niemcy potrzebują trzy miliony ludzi do pracy, a także zapewniona opieka żłobkowa i przedszkolna dla każdego dziecka.

Strasznie długi wyszedł ten post, ale to nic. W końcu to 50. - jubileuszowy. Mam nadzieję, że starczyło wam cierpliwości i że się wam podobało.

Przy okazji przypominam, że dziś na Euro 2016 mecz Polska - Niemcy. Kibicujmy naszym i patrzmy na miny Niemców, gdy Polska ich pokona jak 2 lata temu w Warszawie na Stadionie Narodowym.

Proxima

Spory polsko-niemieckie

7 czerwca 2016
image

W Niemczech wciąż zdażają się ludzie, którzy są wrogo nastawieni do obcokrajowców. Padają obraźliwe epitety. Nie każdy rodowity mieszkaniec jest miły i pomocny. Jeśli takie sytuacje zdażają się w firmach, są one ukrucane, zazwyczaj kończy się zwolnieniem takiej nietolerancyjnej osoby. Gorzej, gdy dzieje się do w miejscu publicznym. Także prawdopodobnie każdy z was spotkał lub spotka się z niechęcią, bo jesteście z Polski czy innego kraju. Usłyszycie złośliwe komentarze, bo znacie za słabo język. Ale ważne, żeby zbytnio się tym nie przejmować. Polacy mogą być dumni z tego, że są Polakami, ze swojej historii, ze świetnych fachowców i wielu innych spraw. Czasem można na złośliwości nie reagować, czasem lepiej odgryźć się jakimś wulgaryzmem, który znaczy delikatnie mówiąc: odczep się, spadaj. Jeśli w jakimś otoczeniu ciężko z powodu atmosfery wytrzymać, czasem lepiej zmienić pracę, mieszkanie niż walczyć z ludźmi wrogo nastawionymi. Na walkę czasem szkoda zdrowia, nerwów.

Pozdrawaiam

Proxima

Popularność

1 czerwca 2016
image

Kiedy kilka miesięcy temu zaczęłam pisać tego bloga, nie wiedziałam jak to będzie. Czy ktoś to będzie czytał? Czy kogoś to zainteresuje? Początkowo miał być to bardziej poradnik. Informacje potrzebne, żeby tu wyjechać i zacząć żyć. Potem coraz więcej było moich przemyśleń, historii z życia wziętych. Z czasem coraz więcej z Was zaczęło do mnie pisać. Twierdziliście, że mam taką lekkość pisania, że dobrze czyta się moje teksty. Z czasem zaczęliście prosić o kolejne tematy, pytaliście mnie o rady. Poczułam, że przestałam być tylko taką zwykłą szarą myszką. Ktoś mnie docenił, moją pasję do pisania. Od dziecka lubiłam pisać, były to głównie wierszyki, historyjki. A teraz piszę tego bloga.
Niektórzy nie czytający blogów mówią, że blogi to głupoty pisane przez ludzi nudzących się w domu. Ale ja pracuję, wychowuję dziecko, spotykam się ze znajomymi. Mam wiele zajęć, a pisanie jest dodatkiem urozmaicającym życie, nadającym mu więcej sensu. Wielu ludziom mogłam pomóc. Poznałam też wiele ciekawych osób.
Jest to już 48 wpis, zbliżamy się do wpisu nr 50. Na ten moment będę chciała przygotować coś specjalnego. Ale jeszcze myślę. Może mi coś podpowiecie.
Mój blog staje się coraz bardziej popularny, coraz więcej portali chce podjąć ze mną współpracę. Ostatnio nawet człowiek z Dużego Formatu, należącego do Gazety Wyborczej chciał ze mną porozmawiać. Jak wszystko dobrze pójdzie i nic się nie zmieni, 16 czerwca będziecie mogli przeczytać o moich odczuciach na temat życia w Niemczech w gazecie. Będzie też wspomniane o moim blogu. Wiem, że wielu z Was nie popiera takiej prasy, nie chce kupować. Ja też wolę inne tytuły. Ale nie codziennie pisze do mnie ktoś z gazety, więc szansę trzeba wykorzystać. Może dzięki artykułowi przybędzie mi czytelników? W końcu ten blog pisany jest dla Was, to Wy pomagacie go tworzyć, bez Was nie miałby racji bytu.
Dziękuję Wam za czytanie mojego bloga i za wszystkie e-maile.
Pozdrawiam Was gorąco!

Proxima

Zwiedzanie

19 maja 2016
image

Odprowadziłam córkę do Tagesmutter, siedzę sobie na przystanku i czekam na autobus. Tak, tak, wiem, miałam jeździć samochodem. Ale sama jeszcze nie jeżdżę. Mąż powiedział, że jeszcze boi się puścić mnie samą. Może jak w końcu przeprowadzimy się. Wtedy nie będę musiała wyjeżdżać na główne drogi i może zacznę sama jeździć.
A co z przeprowadzką? Wykończenia w mieszkaniu ciągną się i ciągną. Ale w ten weekend powinno się udać.
No więc siedzę tak na przystanku i podziwiam widoki. Góry, lasy, łąki. Śpiew ptaków. Piękny słoneczny dzień. Nawet mi nie żal, że tak czekam, bo okolica przepiękna. To tak jakby być na wakacjach. Każdy dzień wolny, to dzień urlopu na świeżym powietrzu.
Gdy będziemy już w nowym miejscu, będzie tam trochę zabytków do zwiedzenia. Nowe miejsce, nowe możliwości. Każdy punkt na ziemi ma swoją historię, w większości miejsc wydarzyło się coś godnego uwagi. Nie tylko Paryż czy Wiedeń jest warty odwiedzenia czy podziwiania. Nie trzeba daleko szukać, wybierać się w dalekie podróże, żeby wzbogacić się duchowo, kulturowo. Czasem ktoś jedzie setki kilometrów podziwiać rzeźby czy obrazy, a nigdy nie zajrzał do zamku czy muzeum do sąsiedniego miasta. Nie musicie mieć ani dużo pieniędzy, ani dużo czasu. Wystarczy chcieć, aby coś przeżyć.
W najbliższym czasie napiszę wam trochę o kolejnych zabytkach, o tych, które już widziałam oraz o tych, które dopiero mam w planach zobaczyć. Będzie o mieście Trewir, po niemiecku Trier. Napiszę o gminie Trierweiler, gdyż o tych okolicach znajduję informację głównie po niemiecku. Dlatego też wiele z was nie będzie nawet próbowała dotrzeć do tych tekstów. Jeśli chcielibyście poczytać o zabytkach w innych miastach landu Nadrenia Palatynat, piszcie. Chętnie przygotuję post na ten temat.

Proxima

Ralingen

14 maja 2016
image

Jakiś czas temu pisałam o luksemburskim miasteczku Rosport. Dziś za to chciałabym napisać kilka słów o niemieckiej gminie Ralingen leżącej tuż przy granicy z Luksemburgiem. Gmina ta składa się z 6 wiosek. Są to Ralingen, Edingen, Godendorf, Olk, Wintersdorf i Kersch. Każda z wsi ma swój kościół, straż pożarną i plac zabaw. Urząd gminy, przychodnia i sklep znajdują się w miejsowości Ralingen. Zazwyczaj przy pisaniu adresu ludzie podają dokładnie np. Ralingen Olk czy Ralingen Edingen. Jednak często stosowana jest sama nazwa gminy, czyli Ralingen.
Wielokrotnie mieszkańcy sami mówią, że nie ma znaczenia czy mieszka się w Godendorf czy Edingen, bo przecież to wszystko to samo – Ralingen. Traktują te wszystkie wioski gminne jak jedną dużą wieś. Często w ogłoszeniach o wynajmie mieszkania też jest tylko nazwa Ralingen i kod pocztowy. Należy też wspomnieć, że w jednej gminie nie ma nigdy dwóch takich samych nazw ulic.
Zastanawiacie się pewnie, czemu piszę o jakiejś przygranicznej wsi. Co wyróżnia ją od innych? Pomiędzy Godendorf a Ralingen znajduje się tunel o długości ponad 300 metrów przebiegający pod górą. Załączam link do strony Ralingen, gdzie znajdziecie trochę zdjęć okolicy, m.in. tunel z zewnątrz i w środku.
Ralingen
Dawniej był to tunel kolejowy, a obecnie służy on jako ścieżka rowerowa i droga dla pieszych. Dzięki niemu rowerzyści i piesi nie muszą mijać się z samochodami, co wpływa na poprawę bezpieczeństwa. W okolicach Trewiru jest łącznie ok 49 km ścieżek rowerowych, więc praktycznie wszędzie można nimi dojechać.
Ciekawostką jest, że wewnątrz tunelu znajdują się ponumerowane zamurowane przejścia. Za murem znajduje się metal, być może metalowe drzwi. Można przypuszczać, że dawniej znajdowały się tam schrony. A tunel powstał w 1914 roku, więc w sam raz na okres wojenny. W budynku dawnego dworca w Ralingen obecnie znajduje się przychodnia.
A tu podaję link do innych długich dawnych tuneli kolejowych.
Tunele
W najbliższym czasie postaram się napisać też o innych ciekawych miejscach, w których byłam mieszkając w Niemczech.

Proxima

Atrakcje dla dzieci

9 maja 2016
image

Wielokrotnie pytacie mnie o atrakcje dla dzieci w Trewirze (Trier) i okolicach. Poza placami zabaw znajdującymi się nawet w najmniejszych wsiach, czeka tu także wiele innych atrakcji.

W związku z tym, że na dworze coraz cieplej, wiele osób chętnie skorzysta z możliwości schłodzenia się. Polecam zatem wybrać się na basen do Trewiru. Basen w Trewirze

A kiedy już minie lato, jesienią i zimą można ruszyć na łyżwy do Bitburga. Lodowisko w Bitburgu

Niezależnie od pory roku, można wybrać się też do kina w Trewirze. Kino w Trewirze Wiem, że dla wielu z was może to wydawać się za trudne. Słaby język, to po co do kina? Co ja tam zrozumiem itd. Ale takie oglądanie filmów po niemiecku jest bardzo pomocne w nauce języka. Poznacie też wiele zwrotów, których nie ma w książkach.

A może wycieczka do teatru? Trewir oferuje też teatr. Teatr w Trewirze Czasem w małych miejscowościach organizowane są również różnego rodzaju spektakle, przedstawienia. Więc nie zawsze musimy jechać do miasta, żeby coś zobaczyć. Trzeba tylko dobrze poszukać czy czytać lokalną pracę.

Wspominałam, że wszędzie są place zabaw. Myślę jednak, że jeden z nich, dość blisko mnie, ale już po stronie Luksemburga, zasługuje na szczególną uwagę. Jest to plac zabaw w Rosport, zaraz za granicą z Niemcami. Plac zabaw w Rosport Wejdźcie na stronę i obejrzyjcie zdjęcia, a na pewno zachcecie wybrać się tam ze swoimi dziećmi. Na stronie tej macie również informacje o innych placach na terenie Luksemburga.

Poza powyższymi atrakcjami całą wiosnę i lato pełno jest imprez plenerowych. Jeden weekend w tej wsi, w następny w innej. Przy takich okazjach pojawiają się np. dmuchane zamki do skakania dla dzieci. W ostatni weekend na festynie w sąsiedniej wsi poza zamkiem pojawiły się też możliwość gaszenia niby pożaru, gra z ustawianiem kół w rzędzie, różne mini pojazdy. Można było kupić sobie oczywiście też coś do jedzenia i picia. Frytki z posypką paprykową czy kiełbasa curry to jedne z typowych przekąsek na takich imprezach.
Jak widzicie zatem, w naszych okolicach czeka wiele atrakcji, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Proxima

Dzień matki

7 maja 2016
image

Wielkimi krokami zbliża się dzień matki. A w Niemczech nawet większymi niż w Polsce, bo obchodzi się go w drugą niedzielę maja. Czyli w tym roku wypada 8 maja. (Gdyby ktoś zapomniał, w Polsce dzień matki obchodzony jest 26 maja.) Jest to, moim zdaniem, duże udogodnienie, gdyż święto jest obchodzone w dzień, gdy większość ludzi nie pracuje. Mało kto pracuje tu w niedzielę. W wielu miejscowościach są z tej okazji festyny.
W ten dzień w Niemczech, podobnie jak w Polsce, matki otrzymują od swoich dzieci ozdobne kartki, laurki, kwiaty, drobne prezenty. Pamiętam, gdy jako dziecko chciałam zrobić mamie piękny prezent i dać jej bukiet kwiatów. Za moim blokiem kwitły drzewa. Taka pora, przyroda budzi się do życia, kwitną jabłonie, śliwy i wiele wiele innych. Podeszłam do drzewa z różowymi kwiatami i zaczęłam obłamywać od niego gałąź. Ktoś zobaczył mnie przez okno. Pewna starsza pani z parteru. Myślałam, że na mnie nakrzyczy, bo niszczę zieleń i takie tam. Słyszałam takie teksty setki razy. Ale jednak nie. Zapytała mnie czy to dla mamy na dzień matki. Potwierdziłam. Przyszła więc pomóc mi z łamaniem kwiecistej gałęzi.
Nie jest łatwo być dzieckiem w wielkim mieście, gdzie każdy każdego traktuje jak wroga. Nie hałasujcie! Nie kruszcie! Nie urywaj liścia z drzewa! Nie stukajcie tą piłką. Nie chodź po trawniku! (a tam przecież poleciała mi piłka). Ciągłe zakazy i pretensje od obcych ludzi za to, że dzieci zachowują się jak dzieci. Za to, że śmieją się, wołają się. Chociaż zdażały się wyjątki, jak ten z kwiatami na gałęzi. Ale generalnie w Polsce nie lubi się chyba dzieci. Utrudnia się budowy przedszkoli, żłobków, bo wszystko wszystkim przeszkadza.
Szkoda, że w ten dzień matki moja mama nie dostanie ode mnie bukietu, czekoladek czy innego prezentu. Ale tak bywa. Za to ja na ten już trzeci w moim życiu dzień matki jako głównej zainteresowanej, wybiorę się z rodziną na festyn i mam nadzieję, że będę się dobrze bawić. Tak samo moja rodzina.
W tym roku dzień matki będzie dla mnie jakby dwa razy. Bo 8 maja w Niemczech, ale też ten polski 26 maja. Może chociaż jakiś obrazek dostanę. Albo córka przyniesie mi kwiatka? Kto wie? Czas pokaże.
Przy okazji składam najlepsze życzenia wszystkim mamom, zarówno tym w Polsce jak i w Niemczech. Życzę wam, abyście czuły się kochane, ważne i doceniane zawsze, a nie tylko raz w roku. Wszystkiego co najlepsze. Dużo radości, uśmiechu i cierpliwości.

Proxima

Pierwsze kroki

6 maja 2016
image

Niedawno pewien portal o emigracji zaproponował mi przygotowanie artykułu na ich stronę. Pomyślałam, że przygotuję coś o pierwszych krokach w Niemczech. Taki jeden tekst z wszystkimi najważniejszymi informacjami. Rozwinięcie poszczególnych zagadnień znajduje się na tym blogu.
A tu znajduje się link do wspomnianego artykułu:
Pierwsze kroki
Dodam przy okazji, że wspomniane w artykule akty, to akty międzynarodowe, a nie tłumaczenia.
A co słychać u mnie poza artykułem? Pracuję, opiekuję się dzieckiem i pakuję kartony. Już za kilka dni przeprowadzka. Dużo pracy przed nami, mało czasu na odpoczynek, na pisanie. Mam nadzieję, że jak już poukładam sobie wszystko w nowym miejscu, znajdę czas na pisanie bloga, odpisywanie na e-maile. Dziękuję wam za wszystkie wiadomości, dobre słowa. Mam nadzieję, że moje odpowiedzi na wasze pytania czy wąrpliwości są dla was pomocne.
W najbliższym czasie planuję przygotować post na temat podróżowania na trasie Polska Niemcy. Jeśli macie jakieś refleksje na ten temat, piszcie.

Proxima

Rosport

27 kwietnia 2016
image

Był piękny słoneczny dzień. Mój mąż znów w delegacji, więc dziś nie wraca do domu. W związku z tym postanowiłyśmy wybrać się do Luksemburga, do miasteczka Rosport na lody. To raptem trochę ponad 2km od nas.
Córka po drodze zasnęła, więc lody trzeba przełożyć na później.  Mijałyśmy po drodze świetny plac zabaw, który był pełny dzieci. Ale trudno się dziwić. W taką pogodę szkoda siedzieć w domu.
W Rosport nie ma normalnego sklepu. Są za to 3 stacje benzynowe, każda z małym sklepikiem. W jednym z nich zrobimy zakupy. Kupimy lody i pieczywo. Resztę mamy, bo mąż o nas zadbał.
Siedziałyśmy sobie przez jakiś czas na skwerku. Malutka w wózku, a ja na ławce. Właściwie to już było troszkę za Rosport w stronę Hinkel. Piękna okolica.
Po krótkim odpoczynku była wyprawa na lody i ten wspomniany plac zabaw w Rosport. Zabawa z dziećmi była bardzo udana. Wieczorem wróciłyśmy do domu. Cały czas towarzysztł nam śpiew ptaków, zapach kwiatów na łące, mnóstwo zieleni.
Popołudnie jak co dzień. Spacery po świeżym powietrzu, place zabaw. No i dużo zabawy. Nawet po pracy warto znaleźć czas i siłę na to, żeby pobyć trochę z dzieckiem.
Po powrocie do domu śmiałam się, że byłyśmy na wycieczce zagranicznej. No ale w końcu najbliższe od nas miasteczko jest poza granicami Niemiec.
A jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o tym malowniczym miasteczku luksemburskim, zapraszam na stronę: Rosport

Proxima

Rodzina polsko-niemiecka

24 kwietnia 2016
image

Ostatnio byliśmy z mężem w markecie budowlanym. Staliśmy w kolejce do kasy. Nagle zaczepiła mnie po niemiecku mała dziewczynka około 4-5letnia. Powiedziała dzień dobry, spytała mnie o imię, potem ja ją. Wymieniłyśmy kilka zdań.
Po chwili jej tata zaproponował, również po niemiecku, żeby zapytała mnie czy umiem mówić po polsku. Ja przytaknęłam. Dziewczynka zapytała, już po polsku, jak ma na imię mój mąż itp.
Miała zarówno ładny akcent po niemiecku, jak i po polsku. Koło niej kręcił się młodszy braciszek. Potem przyszła mama dzieci, w ciąży. Córka zaczęła rozmawiać z nią po polsku.
Stałam tak z moim mężem i córeczką nie mogąc się nadziwić jak dzieci świetnie aklimatyzują się w dwujęzycznym świecie. Myślę sobie, że niedługo moje dziecko też będzie takie rozmowne zarówno po polsku jak i po niemiecku. Już teraz zna wiele słów w obu językach, tworzy pierwsze proste zdania. Ale do normalnej rozmowy jeszcze trochę brakuje. No cóż, teraz ma niespełna 2 lata, ma jeszcze czas. Na wszystko przyjdzie czas.

Proxima

Wkrótce przeprowadzka

17 kwietnia 2016
image

Od jakiegoś czasu planujemy zmianę mieszkania. Szukaliśmy długi czas, pytaliśmy, oglądaliśmy. Jednym nie podobało się, że mamy małe dziecko, innym, że ja nie pracuję na cały etat. Jedne mieszkania były z grzybem na ścianie, inne daleko od pracy czy z rzadko jeżdżącym autobusem. Gdy znaleźliśmy idealne mieszkanie, blisko pracy, niezbyt daleko od Tagesmutter, trzy pokoje z balkonem, ogrodem, musieliśmy długo czekać, aż skończy się tam remont. Był moment, że zaczęliśmy szukać innego mieszkania, bo remont w tym konkretnym mieszkaniu zdawał się przedłużać w nieskończoność.
Ale w końcu, w połowie maja przeprowadzamy się. Będę miała 3,5km do pracy. Do Tagesmutter ponad 5km, ale w przyszłym roku nasze dziecko może pójść do przedszkola położonego w pobliżu nowego miejsca zamieszkania. Miejsce będzie.
W budynku, do którego się przenosimy, mieszka już jakaś samotna osoba,  małżeństwo z małym dzieckiem i zamieszka jakaś bezdzietna para. Do autobusu jest bardzo blisko, jeździ dłużej niż ten przejeżdżający przez obecnie zamieszkiwaną miejscowość.
Powoli zaczynamy pakowanie mniej potrzebnych rzeczy. Odświętna zastawa czy grube zimowe rzeczy są już w kartonach. Mąż wynajmie małą ciężarówkę, taką do 3,5 tony, czyli można jechać nią posiadając prawo jazdy kategorii B. Weźmie do pomocy kilku kolegów i w parę godzin wszystkie meble i pudła będą w naszym nowym mieszkaniu.
Bardzo się cieszę na tą przeprowadzkę. Myślę, że będzie nam się tam dobrze mieszkać.
A tak przy okazji, przypominam, że zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, PITy rozlicza się do końca kwietnia. Zatem zostało już niewiele czasu.

 

Proxima

Książki

12 kwietnia 2016
image

Wiele osób pyta mnie jak najlepiej uczyć się niemieckiego czy w ogóle języków obcych, z jakich książek można korzystać. Trochę sposobów nauki podałam wam już wcześniej. A dziś skupię się na książkach. Mam swoje ulubione wydawnictwo Złote myśli w którym kupiłam wiele książek, naprawdę świetnych książek, które czytałam jednym tchem. Były to e-booki z metodami nauki, o rozwoju osobistym, metodach szybkiej nauki, zapamiętywania. Oczywiście mają też kilka ciekawych publikacji o nauce języków. Np. Niemieckie słówka . Książka świetna do poznania technik zapamiętywania słówek. Przygotowujemy listę przydatnych nam, ale właśnie nam, wyrazów. A potem uczymy się ich przy użyciu zaprezentowanych sposobów. Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Jest również Nexto. Dysponują oni dużo większą gamą książek do nauki niemieckiego. Z ich wydawnictwa również korzystałam wielokrotnie.
Zawsze też polecam wszystkim książkę Arkadiusza Gerlica - Deutsch mit Akkusativ und Pommes, bitte! – Czyli czym i jak jeść język niemiecki. Jest to moim zdaniem najlepsza książka do nauki gramatyki niemieckiej, bo jest zupełnie inna niż wszystkie dostępne podręczniki do gramatyki. Nie ma tam zbędnych określeń tylko to, co jest naprawdę potrzebne.
Polecam również różnego rodzaju słowniki obrazkowe. Jeśli widzimy obraz połączony ze słowem, zapamiętamy o wiele łatwiej niż widząc tylko tekst.
Jeśli trafiliście na jakąś ciekawą książkę, która mogłaby innym pomóc w nauce, rozwoju osobistym, a zwłaszcza nauce języków obcych, napiszcie do mnie, a ja chętnie umieszczę wpis na ten temat.
Czego najważniejszego nauczyłam w Niemczech? Że warto sobie pomagać. Że każdy może wygrać, a nie, że jeśli ktoś wygrywa, to ktoś przegrywa. Dlatego jeśli możecie komuś pomóc, zróbcie to. Dobro do was wróci.

Proxima

Wątpliwości

11 kwietnia 2016
image

Ostatnio mam gorszy czas. Mąż jest więcej poza domem. Córka trochę chorowała przez co ja byłam więcej w domu. Zatem jestem ciągle w domu sama z dzieckiem. Z dala od rodziny, przyjaciół. Z dala od całego świata, który budowałam sobie przez prawie 30 lat. Dałam namówić się na wyjazd do lepszego świata, lepszych ludzi. Większe mieszkanie, lepsze pieniądze. Ale bez bliskich.
Czy chcę wracać? Nie wiem. To trudna decyzja. Ale dopadła mnie taka straszna tęsknota. Zaczęłam mieć przez to wątpliwości czy to była dobra decyzja.
Straciłam tyle zdażeń z życia mojej rodziny, przyjaciół. Nie widziałam nowonarodzonej córki przyjaciółki (mam tylko zdjęcia), nie spędziłam świąt z rodzicami, nie wiem czy damy radę pojechać na ślub przyjaciół.
W Niemczech nam żyje się lepiej niż w Polsce. Ale zanim podejmiecie decyzję o wyjeździe, weźcie pod uwagę, to że stracicie wiele z życia waszych bliskich, o wielu sprawach dowiecie się ostatni. Nie napijecie się kawy z przyjaciółką, nie zobaczycie pierwszych kroków jej dziecka. A wasi rodzice ominął wiele wydarzeń z życia waszych dzieci.
Są samoloty, autobusy. Można się odwiedzać. Tak się mówi. Ale w praktyce widzicie się tylko w komputerze, a na żywo dwa razy w roku.
Przemyślcie sobie dokładnie decyzję o wyjeździe. Nie pozwólcie, żeby pieniądze przysłoniły wam świat. Nie one są w życiu najważniejsze.
Myślę też o mojej babci. Była dla mnie najważniejsza na świecie. A teraz ja pozbawiam swoje dziecko babć i dziadków. Bo tu żyje się lepiej. Ale po co mieć więcej pieniędzy, większe mieszkanie, gdy nie można cieszyć się tym z bliskimi.
Jeśli jest wam źle w Polsce, brakuje wam na życie, polskie realia są dla was nie do wytrzymania, jeśli ... itp, jedźcie. Ale jeśli myślicie o wyjeździe, bo będziecie mieć więcej pieniędzy na więcej gadżetów, droższy samochód, nie ruszajcie się z Polski. Bo będziecie tęsknić i patrzeć na to swoje piękne, duże i puste mieszkanie patrzeć z żalem, że po co wam to było.

Proxima

Autobusy

4 kwietnia 2016
image

Z racji tego, że mamy z mężem jeden samochód oraz przede wszystkim dlatego, że boję się jeździć autem po górach, jeżdżę autobusami. A na wsi jak to na wsi, autobus jedzie co godzinę, co dwie. Przez co tracę dużo czasu na czekanie.
Któregoś razu czekałam na autobus po tym, jak odwiozłam córkę do Tagesmutter. Czekam i czekam, aż tu nagle przejeżdża koło mnie samochodem starsza pani. Proponuje mi, że może mnie podwieźć do Trewiru. Byłam w lekkim szoku, bo widziałam tę kobietę pierwszy raz w życiu.
Teraz mieliśmy w Niemczech ferie Wielkanocne, więc autobusy w niektóre godziny nie jeżdziły. To oczywiście komplikuje mi życie, bo muszę jeździć dużo wcześniej do pracy.
Jakie zatem wnioski? Że jeśli chcecie mieszkać na wsi zamiast głośnym i pełnym spalin mieście, musicie jeździć samochodem. Wtedy żaden deszcz, żadne ferie nie będą wam straszne. A jeżeli jednak upieracie się, że nie będziecie jeździć autem, zamieszkajcie w mieście. Tam komunikacja miejsca jeździ znacznie częściej. Ale wtedy nie narzekajcie na spaliny i hałas. W końcu sami tego chcieliście.
Trzeba też zauważyć, że czasem, gdy wracacie w nocy, kierowca może was nie zauważyć i nie zatrzymać się. Zwłaszcza, gdy przystanek jest częściowo zasłonięty przez wielki znak drogowy. Może też nie przyjechać w ogóle, bo będzie miał awarię. Wtedy stoicie gdzieś w szczerym polu po ciemku, daleko od domu i macie spory problem. A co ze skrobaniem szyb w zimie? Odśnieżaniem samochodu? Jednak przez większość roku nie ma zimy. Więc polecam samochód.

Proxima

Tradycje Wielkanocne

23 marca 2016
image

W tym roku spędzamy Wielkanoc w Niemczech. Tu te święta widać bardziej niż w Polsce. Drzewa ozdobione kolorowymi jajkami, pełno stroików z zającami, kwiatami. Podoba mi się także zwyczaj prezentów dla dzieci od zająca, a także szukania przez dzieci jajek z czekolady w ogrodzie. Malowanie pisanek odbywa się tu w Wielki Czwartek. W Wielki Piątek Niemcy nie poszczą, obok dań rybnych, jaj z kwaśnym sosem na stołach pojawiają się także dania mięsne. W Wielką Sobotę nie święci się pokarmów, ale zamiast tego w wielu rejonach święci się ogień. W Niedzielę Wielkanocną, są podobnie jak w Polsce, kiełbasa, jajka, baby drożdżowe, ale także to czego nie ma w Polsce - chleb z orzechami. W Wielkanocny Poniedziałek nie ma też zwyczaju polewania wodą. Jest to czas, który spędza się z rodziną, przyjaciółmi.
Jak mówią Niemcy - Polak, czyli katolik. Dlatego też postanowiłam umieścić kilka informacji dla polskich katolików mieszkających w okolicach miast takich jak Trier, Bitburg, Daun itp. Niemcy nie święcą pokarmów, więc podam miejsca, gdzie i kiedy jest taka możliwość. Oczywiście wszystkie wydarzenia w języku polskim.

WIELKI CZWARTEK 24.03.2016
TRIER ST. ANTONIUS- MSZA ŚW WIECZERZY PAŃSKIEJ GODZ. 19.00
ADORACJA DO GODZ. 20.30

WIELKI PIĄTEK 25.03. 2016.
TRIER ST. ANTONIUS – LITURGIA WIELKOPIĄTKOWA GODZ. 15.00

WIELKA SOBOTA 26.03.2016.
TRIER ST. ANTONIUS – POŚWIĘCENIE POKARMÓW GODZ. 10.00
LITURGIA WIGILII PASCHALNEJ GODZ. 20.00
BITBURG ST. PETER – POŚWIĘCENIE POKARMÓW GODZ. 12.00
BERNKASTEL-KUES ST. MICHAEL – POŚWIĘCENIE POKARMÓW GODZ. 14.00
DAUN- ST. NIKOLAUS – POŚWIĘCENIE POKARMÓW GODZ. 16.00

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO 27.03.2016.
BITBURG ST. PETER – MSZA ŚW. GODZ. 12.00
TRIER ST. ANTONIUS – MSZA ŚW. GODZ. 16.00

PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY 28.03.2016.
DAUN ST. NIKOLAUS – MSZA ŚW. GODZ. 13.30
TRIER ST. ANTONIUS – MSZA ŚW. GODZ. 16.00

Podam też link do strony z pozostałymi przydatnymi informacjami, który podał mi polski ksiądz. pmk-koblezn.de

Jeszcze raz życzę wszystkim wesołych Świąt Wielkiej Nocy

Proxima

Życzenia Wielkanocne

21 marca 2016
image

Z okazji zbliżających się świąt Wielkanocnych przygotowałam wam kilka przykładowych życzeń świątecznych.

Wir wünschen Dir ein frohes und gesundes Osterfest.
Życzymy radosnych i zdrowych Świąt Wielkiej Nocy.

Viele liebe Ostergrüße, ganz viel Spaß bei der Eiersuche und ein schönes Osterfest wünscht Euch...
Moc życzeń Wielkanocnych, świetnej zabawy przy szukaniu jajeczek wielkanocnych i cudownego śniadania Wielkanocnego życzy...

Ich wünsche ein paar schöne, erholsame Osterfeiertage.
Życzę pięknych i pełnych wypoczynku Świąt Wielkiej Nocy.

Frohes und gesundes Osterfest!
Wesołych i zdrowych Świąt Wielkanocnych!

Schöne und ruhige Osterfeiertage!
Pięknych i spokojnych dni świątecznych Wielkiej Nocy!

Dziękuję wszystkim moim czytelnikom za czytanie mojego bloga i za bardzo sympatyczne e-maile. Szczególnie chciałam pozdrowić Kasię, która za kilka miesięcy planuje przeprowadzić się z rodziną w okolice Trier.

Życzę wszystkim Wesołych Świąt !!!

Proxima

Dwujęzyczność

19 marca 2016
image

Mam małą córkę i chciałabym, żeby była dzieckiem dwujęzycznym. Ale jak to zrobić, żeby chciała używać obu języków i posługiwała się nimi na poziomie języka ojczystego? Rozmawialiśmy na ten temat m.in. z Polakami, którzy są tu od urodzenia i znają świetnie zarówno język polski jak i niemiecki. Rodzicami obu omawianych niżej osób są Polacy.
Jeden z nich był uczony w domu zarówno niemieckiego jak i polskiego. Mówi dobrze w obu językach, ale ma polski akcent i każdy rodowity Niemiec pozna, że ten mężczyzna nie jest Niemcem, mimo że mieszka tu od zawsze. Rodzice nie mogli nauczyć go niemieckiego akcentu, wymowy, ponieważ sami go nie znali.
Drugi mężczyzna w domu słyszał praktycznie tylko język polski. Wiadomo, jak przyszedł w odwiedziny Niemiec, rodzice mówili po niemiecku. Ale poza tym tylko język polski. Niemiecki opisywana osoba słyszała na placach zabaw od niemieckich dzieci czy ich opiekunów. W wieku 4 lat poszedł do przedszkola. Tam nauczył się niemieckiego. Teraz, jako człowiek dorosły mówi tak dobrze, że nie odróżni się go od rodowitego Niemca.
Konsultowaliśmy się również z sąsiadami, których dzieci mówią biegle w kilku językach. Pytaliśmy jak pomogli swoim dzieciom w przyswojeniu języków. Obok rozmawiania w domu tylko w języku ojczystym, włączali bajki, muzykę w językach, które dzieci przyswajały. Wyglądało to mniej więcej tak, że dzieci w domu mówiły po litewsku, w szkole po francusku (mieszkali wtedy w Belgii), a językiem dodatkowym w szkole był oczywiście angielski. Poza tym każde dziecko nauczyło się jeszcze jakiegoś wybranego przez siebie języka. Teraz ich dzieci są dorosłe i mieszkają w różnych krajach, a rodzice są w Niemczech.
Wniosek jest taki, że jeśli przynajmniej jedno z rodziców nie jest Niemcem, nie należy uczyć dziecka niemieckiego na własną rękę. Lepiej w tej roli sprawdzą się żłobki, przedszkola, szkoły. Wspomóc można się bajkami, filmami, muzyką.
A moja córka coraz lepiej mówi zarówno po polsku jak i niemiecku. Ostatnio powiedziała całe zdanie w swoim drugim języku ojczystym: Das ist lecker. - To jest smaczne.

Proxima

Jak znalazłam pierwszą pracę w Niemczech

13 marca 2016
image

Niedawno zaczęłam moją pierwszą pracę w Niemczech. Nie jest może najbardziej ambitna, ale na początek każda jest dobra. Od czegoś trzeba zacząć.
Dlatego pomyślałam, że napiszę o tym jak znalazłam moją pierwszą pracę. Oczywiście szukałam ogłoszeń w gazetach, w internecie np. tu: Praca w Niemczech, ale to nie wszystko. Z każdym CV starałam się pojechać osobiście. Wiem, że to generuje sporo kosztów tak ciągle jeździć, ale coś za coś. Jak się okazuje, zapraszano mnie na rozmowy tylko z miejsc, gdzie pojechałam.
Niestety w większościach firm oczekiwali pełnej dyspozycyjności na dwie zmiany, a przy dziecku, które muszę często sama zawozić i odbierać od Tagesmutter, nie jest to możliwe.
Mąż wpadł na pomysł, żeby pojeździć po różnych firmach, w których ewentualnie chciałabym pracować, ale które nikogo nie szukają do pracy czy po prostu nie dali nigdzie ogłoszeń. Może teraz nikogo nie potrzebują, ale za jakiś czas zechcą zatrudnić. Może nie zdążyli jeszcze dać ogłoszenia do prasy. W każdej próbowałam zagadać, powiedzieć coś o sobie.
Obeszłam tak w sumie kilka miejscowości, gdzie jest duża liczba firm. Pytałam czy potrzebują kogoś do pomocy. No i w jednej z przedsiębiorstw powiedzieli, że potrzebują, ale tylko na część etatu. Pomyślałam, że czemu nie. Praca w niepełnym wymiarze czasowym, możliwość dostosowania godzin pracy do dziecka, to niezły pomysł. Na początek, bo generalnie, to wolałabym cały etat. Porozmawiałam trochę z kierownikiem i umówiliśmy się na dzień próby, potem podpisanie umowy.
Wszystko poszło dobrze i mam swoją pierwszą pracę w Niemczech.
A wy jak znaleźliście pierwszą pracę w Niemczech? Podzielcie się swoimi doświadczeniami, mogą być one pomocne również dla innych osób.

Proxima

Badanie U7

4 marca 2016
image

Kilka miesięcy temu dostaliśmy od Jugendamt (urząd do spraw młodzieży) zaproszenie na badanie naszego dziecka U7. Mówię na to bilans dwulatka, bo to coś podobnego. U7 wykonuje się między 21 a 24 miesiącem życia dziecka. Zapisałam ostatnio córkę, poczekałam 2 tygodnie i poszłyśmy.
Badanie obejmuje mierzenie, ważenie, sprawdzenie prawidłowości chodu i umiejętności mówienia. Samo badanie, to nic nadzwyczajnego czy ciekawego.
Ale zacznijmy od początku. Przychodzę z małą do przychodni, wręczam kartę ubepieczeniową, poproszona o książeczkę zdrowia daję polską, bo póki co innej nie mamy, ale przecież to żaden problem.
Po kilku minutach zaprasza nas lekarz. Pokazuje w polskiej książeczce tabelki w wagą i wzrostem mojego dziecka i tłumaczy, że w Niemczech też robi się coś podobnego. Zakłada niemiecką książeczkę zdrowia.
Prosi o zdjęcie dziecku bluzki do badania. Potem stwierdza, że w pomieszczeniu jest chłodno i zleca asystentce włączenie nawiewu z ciepłym powietrzem. Osłuchuje dziecko. Następnie prosi o zdjęcie rajstopek, bada brzuszek. Po ubraniu córki, bada gardło, uszy. Sprawdza też czy maluszek prawidłowo chodzi. Po tym lekarz i asystentka wychodzą, a inna kobieta zabiera nas na ważenie i mierzenie.
Gdy wracamy do kolorowego gabinetu, zostaję poproszona o zapisanie się do polskiej lekarki na zaplanowanie harmonogramu szczepień, gdyż nasza karta szczepień jest po polsku. Tłumaczenie nazw ołówkiem na niemiecki nie wystarczy, a zlecanie tłumaczenia tego dokumentu też jest zbyteczne, bo mają polską lekarkę. Niestety tej pani dziś nie ma.
Asystentka zostaje poproszona przez lekarza o otwarcie skrzyni. A w środku jest pełno lizaków, żelków i innych słodyczy. Moja malutka może sobie coś wybrać. Bierze niepewnie paczkę żelków i wychodzimy.
Po wyjściu z gabinetu zostaję zapytana, czy przyszłyśmy na piechotę. Potwierdzam. A strasznie leje. Lekarz proponuje, że nas odwiozą. Mają duży samochód, jeden fotelik samochodowy. Byłam w szoku. Przychodnia ma fotelik na wypadek, gdyby trzeba było kogoś odwieźć. Pani z rejestracji dostaje kluczyki i zabiera nas do domu oddalonego o ok 2 km.
Niemiecka służba zdrowia, niemiecka życzliwość. To wszystko wciąż mnie zadziwia. Nawiew ciepłym powietrzem, skrzynia słodyczy, fotelik samochodowy w przychodni. To wydaje mi się nieprawdopodobne. Ale jednak jest to możliwe nawet w małej wiejskiej przychodni. Uwielbiam tu żyć.

Proxima

Praca a dziecko

1 marca 2016
image

Kiedy ok 2 tygodnie temu nasza Tagesmutter powiedziała, że wszystkie cele aklimatyzacji zostały osiągnięte, byłam bardzo zadowolona. W końcu mogłam zacząć szukać pracy.
Jednak szybko okazało się, że to będzie trudniejsze niż myślałam. Mój mąż zmienia pracę i teraz będą zdarzały się wyjazdy służbowe. A to oznacza, że często ja sama będę musiała zawieźć i odebrać małą od Tagesmutter. A skoro tak, to muszę mieć pracę w godzinach mniej więcej 8-16. To z kolei nie podoba się potencjalnym pracodawcom, którzy chcą pracownika dyspozycyjnego pracującego na dwie zmiany. Wychodzi na to, że najlepiej mieć własną firmę i wtedy można dostosować się do potrzeb swojej rodziny. Tyle, że to też nie jest taką prostą sprawą.
Całe życie kłody pod nogi. Ale nikt nie mówił, że w życiu będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Czasem droga jest wyboista. Ale damy radę!
Jest też promyk nadziei w tej skomplikowanej sytuacji, ale o tym innym razem.

Proxima

Rodzaje pieczywa

24 lutego 2016
image

Pisałam kiedyś o moim wyczekiwaniu na samochód z pieczywem przyjeżdżającym do naszej wioski. Wspominałam także, że niemiecki chleb bardzo mi smakuje. A dziś, jako że jestem na kawie i ciastku w piekarni, postanowiłam przygotować spis pieczywa, jakie można kupić w Niemczech. Taka chwila relaksu pomiędzy zakupami.
Pewnie jest jeszcze dużo innych rodzajów, ale podam te, które spotykam najczęściej.

chleb - das Brot
bułka - das Brötchen, die Semmel
bagietka - das Baguette
chleb żytni - das Roggenbrot
chleb pszenny (chleb biały) - das Weißbrot
chleb wiejski - das Bauernbrot
tost - der Toast, das Toastbrot
chleb z orzechami włoskimi – das Walnussbrot
bułka mleczna - das Milchbrötchen
rogalik - das Croissant
bułka ze słonecznikiem - das Sonnenblumenkernbrötchen
bułka z pestkami z dyni - das Kürbiskernbrötchen
bułka z makiem - das Mohnbrötchen
chałka – der Hefezopf
drożdżówka – das Hefegebäck

Proxima

Wędliny

23 lutego 2016
image

Wielu ludzi narzeka na niemieckie wędliny. Generalnie mam podobne odczucia. Większość produktów przypomina mi mortadelę z różnymi dodatkami. Macie do wyboru mnóstwo kiełbas. Ja polecam białą. W Polsce nie przepadałam za nią, ale tu bardzo lubię. Możecie spróbować też salami, jest tańsze niż w naszej ojczyźnie, w supermarkecie kosztuje ok 5 euro za 1 kg. Ma wiele odmian, np. paprykowe. Kolejny polecany przeze mnie wyrób na kanapki to czarny salceson. Ale moim ulubionym jedzeniem jest Schweinmetfleisch, w Polsce zwane po prostu metką. Tyle, że ja kupuję metkę świeżą, nie paczkowaną. Tutaj składa się z surowego mięsa mielonego ze świni, cebuli, świeżej pietruszki i innych przypraw. Zawsze kupuję sobie ją na weekend. Mąż też ją polubił, chociaż przed przyjazdem do Niemiec nie jadał.
A wy jakie wędliny niemieckie lubicie? A może sprowadzacie sobie polskie wyroby?

Proxima

Portale do kontaktu po niemiecku

14 lutego 2016
image

Ostatnio zostałam zapytana o portale, na których można nawiązać kontakt z osobami w języku niemieckim. Na stronie bussu.com można pouczyć się różnych języków, a także napisać do rodzimych użytkowników danego języka. Pisane przez nas krótkie formy tekstowe mogą zostać przez nich sprawdzone. Korzystając z tej witryny korespondowałam z Niemcami, Norwegami. Jest to kolejny sposób doskonalenia umiejętności językowych.
Może też zainteresować was strona Towarzystwa Polsko – Niemieckiego. dpg-brandenburg.de Są tam informacje o różnych spotkaniach Polaków i Niemców, a także możliwość nawiązania kontaktu z jego członkami.
Inne towarzystwo polsko – niemieckie tpn.poznan.pl podkreśla, że jego celem jest nawiązywanie i rozwijanie kontaktów tych dwóch narodów. Takie towarzystwa działają zarówno w Polsce, jak i na terytorium Niemiec. Więcej takich instytucji możecie znaleźć w Internecie.
Można skorzystać także z telefonów do różnych instytucji i dzwonić do nich z rozmaitymi pytaniami. To także pomoże nam poćwiczyć język.
Możecie wykorzystać również z rozmaite blogi, fora, czytać wpisy, komentować, a inni użytkownicy będą nam odpisywać. Możecie także spróbować znaleźć kogoś przez Skype i zaczepić, a być może zechce nawiązać z nami dłuższy kontakt. Podobnie można wykorzystać Facebook czy Twitter.
Jeśli ktoś z was zna inne ciekawe strony do nawiązywania kontaktów z Niemcami, zapraszam do pisania e-maili. Chętnie umieszczę wasze uwagi na moim blogu.

Proxima

Kursy niemieckiego VHS

9 lutego 2016
image

Jedna z moich czytelniczek, Agata, zaproponowała temat na wpis: Kurs niemieckiego tzw. VHS. Również kolega z pracy mojego męża wspominał o kursach w Volkshochschule. Zajęcia takie są dofinansowywane przez państwo, dlatego ich cena nie jest wysoka. Cena za godzinę wynosi około 1 – 1,2 euro. Zależy to od landu, miasta. W ofercie znajdują się kursy zarówno przedpołudniowe, wieczorne jak i weekendowe.
Grupy mogą liczyć nawet 20 osób, ale rzadko kiedy jest komplet. Taka liczba osób to dość dużo i z tego powodu wielu ludzi narzeka na brak indywidualnego podejścia. Jeśli ktoś wolałby lekcje indywidualne, również może skorzystać z takiej możliwości, ale jest to koszt około 15 - 20 euro za godzinę.
Najpierw możemy zgłosić się do urzędu miasta (Rathaus) i dowiedzieć się, gdzie najbliżej nas takie kursy się odbywają. Słyszałam, że na kursy językowe kieruje też urząd pracy (Agentur für Arbeit). Gdy dotrzemy już do budynku, w którym prowadzone są kursy, musimy wykonać test określający nasz poziom języka niemieckiego. Test ten jest zarówno ustny jak i pisemny. Gdy poznamy już nasz poziom, wybieramy, na który kurs się zapisujemy np. weekendowy. Kurs obejmuje poziomy od A1 do B2.
Jeśli macie problem z porozumiewaniem się po niemiecku, mogą przydać wam się zwroty potrzebne do zapisania się na kurs. Znalazłam stronę, która może być dla was pomocna. Słownictwo potrzebne do zapisania się na kurs językowy
Czekam na wasze kolejne e-mail'e i propozycje tematów.

Proxima

Aklimatyzacja u Tagesmutter

5 lutego 2016
image

Od kilku dni chodzę z moją córką na aklimatyzację do Tagesmutter. Wielu rodziców zastanawia się pewnie nad taką formą opieki dla swojego dziecka. Jest to ciekawa alternatywa dla przedszkola (Kindergarten, Kita) czy żłobka (Kinderkrippe). Dlatego też postanowiłam przedstawić jak wygląda proces aklimatyzacji i podzielić się moimi wrażeniami.
Z reguły proces aklimatyzacji u Tagesmutter trwa dwa tygodnie, ale czasem, gdy dziecko źle znosi rozłąkę z matką, może to potrwać nawet do czterech tygodni. Najpierw matka (czy inny opiekun) przychodzi razem z dzieckiem trzy razy w tygodniu po 2 godziny i jest z nim cały czas. W drugim tygodniu maluch również przychodzi trzy razy po dwie godziny, ale każdego dnia jest ze swoją opiekunką coraz dłużej bez mamy, zaczynając od 20-30 minut.
Jeśli wasza pociecha dużo płacze, gdy mamy nie ma, możliwe, że będzie potrzebny trzeci, a nawet czwarty tydzień. Dziecko jest wtedy cały czas samo z Tagesmutter, dwie godziny przez trzy razy w tygodniu (trzeci tydzień) i trzy godziny trzy razy w tygodniu. (czwarty tydzień). Ale mama jest cały czas w pobliżu pod telefonem i jeśli coś się dzieje, pani dzwoni i matka wraca, żeby pocieszyć dziecko.
Jeśli wszystko jest w porządku, dziecko może być z panią cały dzień, a mama ma możliwość pójścia do pracy. A gdy matka nie ma jeszcze umowy o pracę, może zostawiać dziecko 15-19 godzin w tygodniu, żeby mieć czas na rozmowy kwalifikacyjne czy dzień próbny w potencjalnym miejscu zatrudnienia. Nie wiem niestety, czy tak wygląda wszędzie aklimatyzacja u Tagesmutter, ale tak jest u naszej pani.

Proxima

Pieczywo

28 stycznia 2016
image

Był taki mroźny i deszczowy dzień. Wiało i było bardzo nieprzyjemnie na dworze. A ja z moim maleństwem musiałam wyjść z domu. Niby nie daleko, niby nie na długo, ale mieszkając w Warszawie pewnie nigdzie bym nie poszła, tylko poczekałabym kilka godzin na ładniejszą pogodę. Ale ten dzień był dniem, gdy przywożą do naszej wioski chleb. Około godziny 10:00 trzeba być w gotowości. A wyprawa do sklepiku ponad kilometr stąd po bułki czy jechanie do miasta, to jeszcze gorszy pomysł.
Większość ludzi wychodzi z domu dopiero, gdy samochód z pieczywem trąbi informując, że podjeżdża. Ale wyjście z domu z malutkim dzieckiem, które ma już jednak własne zdanie i własne plany, nie jest takie proste. No, może po prostu nie da się wyjść w minutę. Chyba każdy kto ma dziecko rozumie, jak to jest. Dlatego wychodzę zawsze ok 10-15 minut wcześniej. Zwłaszcza, że pieczywo nie przyjeżdża zawsze o tej samej porze, ale tylko około godziny 10:00.
Wyszłyśmy z domu, pospacerowałyśmy trochę i w końcu jest. Podchodzimy, a tam nie ma mojego ulubionego chleba Bauerbrot (chleb rolnika). Niby zwykły jasny chleb, ale ma swój urok. Szybko rozglądam się po półkach i wybieram coś innego. Uwielbiam niemieckie pieczywo. Będąc jeszcze w Polsce, dużo ludzi ostrzegało mnie, że chleb w Niemczech jest niesmaczny, że wręcz nie da się go jeść. Ale wiecie, co? To nie prawda. Jest tak duży wybór w piekarniach, że każdy może wybrać coś dla siebie. Może ten z supermarketu nie jest najlepszy. Ale w swojej ojczyźnie też kupowałam chleb zwykle w piekarni. O jakości jedzenia w Niemczech mówią zazwyczaj ludzie, którzy nigdy tu nie byli. Jeśli nawet ktoś, kto był za Odrą, powie Wam coś złego o niemieckich produktach, zapytajcie go, gdzie kupował.
Przy okazji wpisu o jedzeniu, wspomnę jeszcze o uwadze mojej czytelniczki. Jakiś czas temu pisałam o brakach w Niemczech. Kamila napisała mi, że chrupki dla dzieci, ogórki kiszone i trochę kasz można kupić w sklepach REWE. Mają tam „polskie półki”.
Dziękuję za wszystkie e-maile. Dzięki nim wiem, że mój blog ma sens. Wasze uwagi pomagają też wzbogacić moje teksty i mogą pomóc innym osobom. Vielen dank !

Proxima

Czasem bywa ciężko

26 stycznia 2016
image

Niby pomału wszystko zaczyna się układać. Opieka do dziecka, wkrótce normalna praca, nowe mieszkanie. Ale mimo to czasem mam dość. Z jednej strony dziecko, z którym siedzę cały czas i czasem chciałabym mieć od niego wolne. Z drugiej ciągła niepewność gdzie będziemy mieszkać, pracować, kiedy wszystko się w końcu uspokoi. Naszą przeprowadzkę uzależnialiśmy od tego, gdzie znajdzie się miejsce dla naszej córki. Zatem nieustanne e-maile, telefony czy jest miejsce w żłobku, u Tagesmutter. Ciągłe odpowiedzi odmowne, że brak miejsc. Ale w końcu będzie i Tagesmutter, i praca. Może w końcu trochę spokoju.
Ostatnio napisałam do koleżanki do Polski, co u niej słychać. A ona mi na to, że na pewno nie dzieje się u niej tak wiele i tak ciekawe rzeczy jak u mnie oraz że ma dużo pracy. Nie obchodziło ją co u mnie. Wyjechałam, to spisano mnie na straty. No i nie mogła pojąć, że ja mam dosyć siedzenia na walizkach, ciągłego meilowania, dzwonienia, jeżdżenia i tej ciągłej niepewności, gdzie się podziejemy, co będziemy robić. Właściwie to tego, co ja będę robić, bo sytuacja mojego męża jest dość stabilna. W jej odczuciu mieć męża i dziecko to już stabilizacja, której ona nie ma. A ja po prostu potrzebuję spokoju. Osiedlenia się na dłużej w jednym miejscu, fajnej pracy i prawdziwych przyjaciół, których jak się teraz okazało, jest niewielu.
Myślę, że każdy kto wyjechał ze swojej ojczyzny, ma czasem takie chwile zwątpienia czy nawet załamania. Bo to nie tak miało być, bo kiedy w końcu jakoś to się poukłada. Rodzina, przyjaciele daleko. Nowi znajomi są, ale przyjaźni nie tworzy się w jeden dzień, na to potrzeba czasu. Wszystko poukłada się, nie martwcie się. Wszystko powolutku. Prawdopodobnie minie wiele miesięcy zanim wasze życie będzie tu takie, jakie chcieliście. Pewnie nie raz najdą was wątpliwości czy dobrze zrobiliście opuszczając Polskę. A może wrócić? Jak mawia mój wujek: „lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się nie zrobiło”. Trzeba w życiu próbować, walczyć o swoje życie, szczęście. Czasem trzeba zrobić krok do tyłu, żeby później przesunąć się dwa do przodu. Także nie poddawajcie się. Jeśli się bardzo czegoś chce nie można bać się o to zawalczyć.

Proxima

Opieka, praca, mieszkanie

22 stycznia 2016
image

Niedaleko nas, ok. 6,5km, znaleźliśmy Tagesmutter (takie domowe przedszkole, objaśniałam pojęcie kilka wpisów temu). Przebrnęliśmy przez rozmowę, wypełnianie umowy. Mieliśmy zadzwonić do Jugendamt wyjaśnić kwestię kosztów w naszym przypadku (koszty zależne od zarobków). Nie do końca dogadałam się z panią z urzędu, więc nasza Tagesmutter tam zadzwoniła. Pomogła nam z wypełnieniem części formularzy, w przypadku których mieliśmy wątpliwości. Nasza Tagesmutter od razu została polubiona przez naszą córkę. Mała nie chciała w ogóle stamtąd wychodzić.
Pani z Zeitfirmy (pośrednictwo pracy, to pojęcie również już objaśniałam jakiś czas temu) obiecała mi znaleźć niedługo pracę w miarę blisko domu. Wszyscy chwalą, że kobieta jest niesamowita w tym co robi. Mam już pewną propozycję, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Mogłabym dojeżdżać autobusem i nie trzeba by kupować drugiego samochodu. A ja tak bardzo się lubię jeździć po górzystych terenach.
Niedaleko Tagesmutter są dwa mieszkania do wynajęcia, ok. 700m od niej. Pomału dobiega końca remont w tych lokalach. Nie wiemy jeszcze ile będzie kosztował wynajem. Właściciele pomyślą. Ale sądzę, że jakoś się dogadamy.
Także pomału wszystko zaczyna się układać.

Proxima

Ubezpieczenie polskie w UE

18 stycznia 2016
image

Dziś pomyślałam, że napiszę o czymś, co może przydać się ludziom wyjeżdżającym do Niemiec, czy w ogóle za granicę na terenie Unii Europejskiej na jakiś czas. Mam na myśli Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Pracując w Polsce i płacąc tam składki na ubezpieczenie, jesteśmy uprawnieni do korzystania z niezbędnej pomocy medycznej na terenie UE i nie tylko. Ale nie będę tu pisać o wszystkich krajach, jeśli ktoś wybiera się poza Unię, może sobie sprawdzić jakie jeszcze kraje są objęte taką kartą.
A zatem skąd wziąć taką kartę EKUZ? Należy wypełnić wniosek, wydrukować, podpisać i wysłać do NFZ właściwego dla miejsca zamieszkania (pocztą lub przez e-mail), ewentualnie dostarczyć go osobiście. Poniżej podaję link do wniosku o kartę EKUZ do celów turystycznych:
Wniosek - Wyjazd turystyczny
Jeśli chcecie pracować za granicą wyjeżdżając z polską firmą, również przyda się wam ta karta. Ale wtedy wypełniacie inny wniosek. Link poniżej:
Wniosek - Wyjazd zarobkowy
Wielu ludzi wyjeżdżających za granicę, nie bardzo wierzy, że ich karta EKUZ będzie honorowana. Słyszałam, że niektóre osoby miały z nią problem. Chociaż ja osobiście nie próbowałam nigdy z niej korzystać, a od dawna mam ubezpieczenie niemieckie. Jeśli ktoś z was nie do końca ufa w podane to rozwiązanie, zawsze można wykupić sobie na czas wyjazdu ubezpieczenie prywatne. Nie jest to duży koszt, a człowiek spokojniej śpi. Jedna tylko uwaga, jeśli macie jakąś przewlekłą chorobę i zataicie to przed ubezpieczycielem, żeby mieć taniej, w razie jakiegoś wypadku ubezpieczyciel może nie uznać waszej polisy ubezpieczeniowej. Zatem nie zawsze warto oszczędzać.

Proxima

Trawa bardziej zielona

16 stycznia 2016
image

„Kiedy mąż mówił, że trawa w Niemczech jest bardziej zielona, nie wierzyłam.” - tak zaczyna się mój blog, to są pierwsze słowa, które czytacie na moim blogu. A jak to było z tą trawą?
"Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona" i "Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma". Tak się czasem zdarza mówić. Ale wiecie co? W tej trawie coś jest. W Niemczech, na trawnikach przed domami, trawniki są rzeczywiście bardziej zielone niż w Polsce. A czemu? Trawniki są koszone, zadbane. Poza tym tu ciągle pada deszcz. W grudniu zielono, jest styczeń, też zielono, ładnie. A na polskich trawnikach zwykle rośnie wszystko, tylko nie trawa, np. perz. W Niemczech ludzie dbają o ogrody. Żywopłoty przystrzyżone, drzewa przycięte w piękne kule. Podobnie krzaki. Oczywiście na pewno nie jest tak wszędzie, ale w naszej wiosce tak. Tu jest pięknie.
A taka zieleń jak na polskich trawnikach, to chyba tylko na małych placykach zabaw na wsi. Bo na tych dużych placach w małych miejscowościach trawniczki też zadbane.
A tak przy okazji, wspomnę o naszych niemieckich ścieżkach rowerowych. 49 km ścieżki dla rowerów i pieszych w okolicach Trier (Trewir). Mogę sobie bezpiecznie przejść z dzieckiem do wszelkich okolicznych miejscowości i nie muszę wychodzić na drogę. Co najwyżej potrzebuję raz przejść na drugą stronę szosy, a potem już spokojnie tą ścieżką. Wielu ludzi jeździ do pracy rowerem. Bardzo wygodne rozwiązanie.
Ale pewnie tak jak ja, dopóki nie zobaczycie, nie uwierzycie. Rzeczywistości niemieckiej nie da się opisać. To trzeba zobaczyć, przeżyć.

Proxima

Orzechy

15 stycznia 2016
image

Ostatnio rzadziej piszę, ale to dlatego, że mam wiele spraw na głowie. Szukanie pracy, formalności z Kindergeld, Tagesmutter i wiele innych. Dziś postanowiłam opisać pewną ciekawostkę, której byłam świadkiem jakiś czas temu. A było to tak...
Któregoś jesiennego popołudnia w ogrodzie za domem usłyszałam stukanie. Nie wiedziałam, co to jest, więc poszłam sprawdzić. Idę, idę, a tu nagle... sąsiadka z młotkiem, no i z psem. Rozłupywała na kamieniu orzechy i karmiła psa. Nie mogłam się nadziwić. Przecież orzechy drogie, to raczej zostawia się je dla ludzi, a nie daje zwierzętom. Taki wiejski dobrobyt. Różne owoce za darmo, to można jeść i karmić nawet psa. Bo gdyby ktoś miał kupować orzechy dla zwierzaka, pewnie by się na to nie zdecydował. Kobieta spytała się czy może ja też chciałabym trochę orzechów. Wtedy dowiedziałam się o rosnącym tutaj drzewie. Za naszym domem w ogrodzie rośnie orzech włoski. Niby byłam tam już wiele razy, ale jakoś pośród tak wielu jabłonek, nie zwróciłam uwagi na orzech. Mimo wszystko, w Polsce chyba ludzie nie karmią zwierząt domowych orzechami, nawet jeśli mają je w ogrodzie czy na działce.
Im dłużej mieszkam w Niemczech tym więcej rzeczy mnie zadziwia. W najbliższym czasie napiszę co jeszcze mnie zaskakuje.

Proxima

Służba zdrowia

8 stycznia 2016
image

A dziś dla odmiany wpis mojego męża na temat doświadczeń z niemiecką służbą zdrowia. Zapraszam do przeczytania

Boli mnie kręgosłup, zwalniam się z pracy, jadę w ciemno do lekarza najbliższego, bez nowej aktualnej karty AOK (pani zadzwoniła do AOK i potwierdziła, że jestem ubezpieczony) - zostaję przyjęty za ok. 30 min. i to do polskiej lekarki. Po wyjściu z gabinetu dostaje zastrzyk i już mnie po 20 min. nic nie boli.
Niestety Ibuprofen + Mydocalm, który na to dostałem okazał sie za słaby, ale nauczony polską idę do pracy, a po pracy jadę znów do lekarza, a pani lekarka proponuję od razu wizytę o ortopedy i podaje namiary ortopedę, gdzie juto i codziennie mogę być przyjęty między 8-11 rano. Dzwonię do pracy, że chciałbym się jutro spóźnić do pracy, bo potrzebuję pójść do lekarza. Jadę do ortopedy okazuję się na miejscu, że jest też chirurgiem i chiropraktykiem. Kazał się położyć nastawił mi kręgosłup, kazał odstawić leki, wytłumaczył jak wygląda prawidłowa postawa. Po wstaniu z łózka już mnie nic nie bolało, ale jeszcze miałem zakwasy w tym mięśniu co próbował utrzymać kręgosłup w prawidłowej pozycji. Przy oddawaniu karty w recepcji pani mnie poinformowała, że jeszcze mam jakiś masaż prądem. Nauczony polską no to kiedy pierwszy wolny termin. Ona teraz, ale proszę pana zabieg jest płatny... . No tu myślałem, że skończyła się genialność Niemiec. Ile kosztuje? 1 euro. Ile proszę pani? 1 euro za 10 min. Potrzebny jest tylko jeden zabieg.
Po zabiegu wyszedłem i obdzwoniłem rodzinę, że zostałem cudownie uzdrowiony w 15 min, bo po masażu prądem już nawet nie czułem gdzie mnie bolało. Nikt w to pewnie nie uwierzy, że tak może być ..., ale tu się każda przychodnia, specjalista zabija o klienta (niestety tych specjalistów jest też mało i lekarzy). Ja nie jestem związany z żadnym terytorium, żadnym lekarzem, a nawet krajem.
PS: Szczepienie np. pneumokoki, meningokoki i wiele innych jest tu po prostu za darmo. A jak coś trzeba załatwić związanego z dzieckiem to dostaje się od Jugendamt zaproszenie jak ostatnio na bilans 2-latka. Leki na receptę niezależnie ile kosztują to w Niemczech każdy kosztuje 5 euro, w ten sposób nie ma tu starszych osób, które wybierają tylko leki na serce, bo na inne już nie mają pieniędzy. Dzieci maja leki za darmo.

Mąż Proximy

Tagesmutter

4 stycznia 2016
image

W Niemczech mamy różne formy opieki nad dziećmi. Należy do nich na przykład Tagesmutter. A kto to taki właściwie jest? Nie ma dobrego odpowiednika dla tego słowa w języku polskim. Tagesmutter, czyli tłumacząc dosłownie, to dzienna mama. Nie jest to przedszkole, ani też typowa niania. Jest to osoba, która przeszła specjalne szkolenie na temat opieki nad dziećmi i zna dobrze język. Mamy więc pewność, że nasze dziecko nauczy się od niej prawidłowego niemieckiego. Dziećmi zajmuje się we własnym domu, który jest przystosowany do potrzeb maluchów. Grupa może liczyć maksymalnie piątkę podopiecznych. To Tagesmutter podaje godziny, w jakich może i chce zajmować się dziećmi, a rodzic decyduje czy ta osoba mu pasuje, czy szuka innej, z dogodniejszymi warunkami. Miasto dopłaca do opieki, ale część kosztów ponoszą rodzice. Prawni opiekunowie mogą także przychodzić do pomocy. Na przykład mogą poczytać wszystkim obecnym maluchom. Ale przed większość czasu, jest tylko jedna osoba z grupą dzieci.
Jedne Tagesmutter zajmuje się dziećmi młodszymi, inne takimi w wieku przedszkolnym. Zatem jeśli chcemy skorzystać z takiej formy opieki, musimy zgłosić się do najbliższej pani i dowiedzieć w jakim wieku dzieci przyjmuje i w jakich godzinach.
Jest to rozwiązanie droższe niż państwowe przedszkole czy żłobek, ale jednak tańsze niż opiekunka, która zajmuje się tylko naszym dzieckiem i to w naszym domu.
Wiele niemieckich młodych mam, mając swoje dziecko w domu, znajduje jeszcze czworo do opieki. Oczywiście po ukończeniu kursu na Tagesmutter. W ten sposób ma dziecko w domu i jakiś tam zarobek. A jak znaleźć Tagesmutter w swojej okolicy? Albo przez Internet, albo zwrócić się z pytaniem do Jugendamt. Zawsze chętnie odpowiedzą na pytania, pomogą.

Proxima

Braki w Niemczech

26 grudnia 2015
image

Zwykle ludzie pytają za czym się tęskni będąc za granicą. Ja tęsknię za rodziną, za niczym więcej. To tylko albo aż. Mam tu męża i dziecko. To najważniejsze. Ale na pytanie czego brakuje mi w Niemczech mogę podać trochę więcej rzeczy.
Po pierwsze przyprawy. W mojej okolicy, nawet w pobliskim mieście, gdzie jest wiele supermarketów, brakuje mi wielu przypraw. Nie mogę kupić cebuli w proszku, estragonu czy cząbru, które w Polsce tak lubiłam dodawać do pieczonego mięsa. Brak lubczyku do rosołu. Może dlatego, że Niemcy rzadko jadają zupy. Są tu sól, pieprz, papryka, czosnek, bazylia, oregano, majeranek, rozmaryn, cynamon i kilka innych w cenie około 2 euro za 20 g. Wybór może nie taki mały, ale nie zadowala mnie. Czasem na targach można znaleźć trochę więcej przypraw, a i ceny niższe.
Mówiąc o cenach, zwykle zaczyna się dyskusja, że ktoś podaje nieobiektywne ceny, bo koło kogoś są inne. Możliwe, że są. Ja podaje warunki okolic Trier (pol. Trewir) i miejscowości bliżej granicy z Luksemburgiem. Być może odwiedziłam jeszcze za mało sklepów. Kolejny produkt, którego mi brakuje, to chrupki kukurydziane bez dodatków smakowych. Takie dla dzieci. Bardzo trudno je znaleźć. Ostatnio w sklepie Edeka, w dziale żywność rosyjska, znaleźliśmy tylko tłuste i słodkie. Co ciekawe, produkuje je polska firma dla Rosji, stąd na paczce napisy po rosyjsku. Ale chociaż bez glutaminianów i podobnej chemii, którą można często spotkać na chrupkach serowych czy paprykowych.
Ogórki kiszone, jeszcze nie spotkałam, ale podobno można nabyć w rosyjskich sklepach. Podobnie jest z wszelkiego rodzaju kaszami. Nie mogliśmy także znaleźć flaków i karpia. Po obdzwonieniu wszystkich okolicznych sklepów dowiedzieliśmy się, że karp (Karpfen) powinien być w Metro (odpowiednik polskiego Makro). Jednak, gdy dojechaliśmy do celu, nie został ani jeden. Także żadne miejsce na świecie nie jest doskonałe.
Pozdrawiam Was gorąco w ten świąteczny czas. Wesołych Świąt.

Proxima

Mikro rozmówki

21 grudnia 2015
image

Niedługo będziemy mieli gościa z Polski, który nie zna języka niemieckiego. Postanowiłam zatem przygotować mu listę słów, które mogą się przydać na lotnisku czy w codziennym życiu. Ale będzie to naprawdę minimum, które wystarczy na te kilka dni, ale które z pewnością nie wystarczy, aby zostać tu na dłużej. Nie wiem czy nie brakuje jeszcze czegoś, ale mam nadzieję, że na początek wystarczy. Słowa podaję z rodzajnikami, ale w życiu codziennym są często pomijane.

Guten Morgen – Dzień dobry (do 12)
Guten Tag – Dzień dobry (od 12 do 18)
Guten Abend – Dobry wieczór (po 18)
Hallo – Cześć, hej, witaj

Tschüss – Cześć (na pożegnanie)
Auf Wiedersehen – Do widzenia

der Eingang – wejście
der Ausgang – wyjście
die Information – informacja
nach links – w lewo
nach rechts – w prawo
geradeaus – prosto
Müssen Sie … gehen. - Musi Pan/i iść...
Ich suche... – Szukam...
Ich verstehe nicht – Nie rozumiem
Ich spreche nicht Deutsch. – Nie mówię po niemiecku.
Ich spreche Polnisch / Russisch / Englisch – Mówię po polsku / rosyjsku / angielsku
Wo ist...? - Gdzie jest...? die Toilette – toaleta
bitte – proszę
danke – dziękuję
entschuldigung – przepraszam

die Bushaltestelle – przystanek autobusowy
Bitte Ticket nach... - Poproszę bilet do...
einsteigen – wsiadać
aussteigen – wysiadać
umsteigen – przesiadać się

Ich nehme... - Wezmę...
Wie kostet...? - Ile kosztuje
Das ist alles... - To (jest) wszystko

Proxima

Podejście Niemców do pracy

16 grudnia 2015
image
Kierownik pewnej firmy niemieckiej, będącej na skraju bankructwa, zwołał swoich pracowników. Poinformował ich, że praca będzie jeszcze tylko 2 miesiące, a potem będą musieli znaleźć sobie coś innego. A co na to Niemcy? Pokręcili się godzinę po firmie i poszli do domów. To taki trochę szok. Podobno mieli dużo dni urlopu w zapasie. Następnego dnia przyszli i pracowali dalej. Pewnie kierownik zadzwonił do nich i ich namówił na powrót, ale tego do końca nie wiadomo. Pracownicy nie będący Niemcami pracowali cały czas, skoro praca miała być jeszcze przez jakiś czas. Także różne narodowości mają odmienny stosunek do pracy.
W innej firmie, gdzie pracownicy pracują przy obróbce metalu, również dzieją się dziwne, w moim odczuciu, rzeczy. Pewien pracownik miał za zadanie oczyścić jakieś tam produkty z opiłków metalu. Gdy skończył oczyszczanie całego pudła rzeczy, nie poszedł do kierownika z pytaniem co teraz ma robić, ale zaczął swoją robotę od początku, z tymi samymi przedmiotami. Czyli udawał, że pracuje. Na pytanie kolegi, po co robisz drugi raz to samo, powiedział, że nie ma roboty, a coś musi robić. Wciąż nie mogę się nadziwić, jak to jest możliwe.

Proxima

Gdzie zgłosić wyjazd na stałe z Polski?

13 grudnia 2015
image
Od jakiegoś czasu mieszkam z mężem i córką w Niemczech. Ostatnio podjęliśmy decyzję, że nie wracamy do Polski, bo nam się tu podoba, żyje nam się lepiej itd. Ale w związku z tym nasuwa się pytanie, gdzie zgłosić, że wyjechaliśmy do innego kraju na stałe. Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta.
Najpierw zostało wykonane połączenie do przychodni, gdzie nasze dziecko do tej pory uczęszczało. Mąż poinformował panią, że wyjechaliśmy do Niemiec na stałe i że od tej pory córka będzie szczepiona na terytorium tego państwa. Kobieta zapisała tę informację w karcie i poinformowała, że w takim razie nikt nie będzie do nas dzwonił w sprawie szczepień. Ok, super, jeden problem z głowy.
Następny telefon – Urząd Stanu Cywilnego. Osoba przy słuchawce, zapytana gdzie należy zgłosić wyprowadzkę z kraju na stałe, czy u nich, powiedziała, że leży to w gestii Urzędu Miasta, ewentualnie dzielnicy.
A co na to Urząd Dzielnicy, gdzie mieszkaliśmy do tej pory? Mamy się wymeldować z mieszkania, w których mieszkaliśmy, skoro przebywamy na stałe w innym kraju. Gdzie zgłosić wyjazd? Nie wiadomo, ale na pewno nie u nich. A co z dzieckiem? Gdzie zgłosić, że dziecko mieszka poza Polską, żeby nikt go nie szukał, gdy będzie podlegało obowiązkowi przedszkolnemu czy szkolnemu? W Kuratorium Oświaty.
Kolejny telefon. W kuratorium osoba przy telefonie nie wie, czy ich instytucja zajmuje się interesującym nas zagadnieniem. Ma nas poinformować o tym jej koleżanka, ale w powodu ważnej narady w instytucji, nie uzyskujemy już żadnej informacji. Spróbujemy innym razem.
Następnym miejscem, gdzie dzwoni mój mąż, jest Główny Urząd Statystyczny. Mówi, że dzwoni w akcie desperacji, bo już kilka urzędów nie odpowiedziało na pytanie, gdzie zgłosić wyjazd z kraju na stałe. Pyta skąd urząd dostaje informacje o tym, ile osób wyjechało z Polski np. do Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Założył, że wtedy dowie się gdzie ma zgłosić nasz wyjazd. A pan z urzędu powiedział, że dostają informacje z Urzędu Stanu Cywilnego.
Mąż dzwoni po raz kolejny do Urzędu Stanu Cywilnego. Mówi, że Główny Urząd Statystyczny odesłał go do nich i opowiada całą historię. Pani przy telefonie mówi, że oni informują Główny Urząd Statystyczny o narodzinach, zgonach, ślubach na terytorium innego kraju. Ale nic poza tym.
W związku ze wszystkimi wykonanymi telefonami nasuwa się kilka wniosków. Po pierwsze w polskich urzędach nikt nic nie wie. Po drugie wygląda na to, że informacja ile ludzi znajduje się poza granicami kraju dotyczy tylko małżeństw zawieranych za granicą i rodzin z dziećmi. Bo śluby i narodziny trzeba zgłaszać w swojej ojczyźnie w celu zmiany dowodu osobistego czy uzyskaniu aktu urodzenia polskiego i tym samym obywatelstwa przez dziecko. A osoba samotna w takich spisach nie figuruje. Dlatego też można przypuszczać, że Polaków poza Polską jest znacznie więcej niż 2 miliony podawane w statystykach.
Ostatecznie doszliśmy do wniosku, że skoro nie można nigdzie zgłosić wyjazdu z kraju, to porzucimy ten temat. A wymeldowywać się z mieszkania nie zamierzamy, bo po co. Jak mielibyśmy za kilka lat wymienić dowody na nowe, gdy obecne stracą ważność nie mając adresu? Podobno można mieć wtedy dowód osobisty bez adresu. Ale nie można być niczego pewnym.
A w niemieckim urzędzie, jeśli jakiś urzędnik czegoś nie wie lub coś nie należy do jego kompetencji, bardzo dokładnie podaje, gdzie daną sprawę można załatwić. Poda numer telefonu, adres, a jeśli to blisko, nawet zaprowadzi. Za to właśnie między innymi tak lubię ten kraj – Niemcy.

Proxima

Powitania i pożegnania regionalne

3 grudnia 2015
image
Powitania, pożegnania regionalne

Poza tradycyjnym Guten Morgen w Niemczech można spotkać wiele powitań i pozdrowień regionalnych. Np w naszej okolicy występuje Moien. Pomyślałam, że poszukam trochę o takich powitaniach na stronach niemieckich i coś dla Was przygotuję.

Moien – powitanie używane w Nadrenii Palatynat i Luksemburgu
Moin - powitanie używane w Północnych Niemczech i południowej Danii
Morschen (Morsch'n) – powitanie w Saksonii
Servus – Cześć, witam (używane w wielu rejonach Niemiec)
Grüß Gott – powitanie używane w Bawarii i Austrii
Gude – powitanie używane m.in. w południowej i środkowej Hesji (Hessen), Nadrenii Palatynacie w dolinie Mosel
Salü – pozdrowienie używane w Szwajcarii
Grüezi – powitanie używane w niemieckojęzycznej części Szwajcarii
Hoi – pozdrowienie używane w Szwajcarii, południowej Badenii, południowym Tyrolu, Liechtensteinie.

Tschau – pożegnanie używane w wielu częściach Niemiec, w Szwajcarii, pochodzi od włoskiego ciao
Adieu (także Ade, Adjö, Ädi) – pożegnanie używane na południu Niemiec, w Austrii i Szwajcarii
Auf Wiederschauen – pożegannie używane na południu Niemiec i w Austrii

Proxima

Co powinniśmy załatwić przed wyjazdem?

1 grudnia 2015
image

Przeprowadzając się do innego kraju, przed wyjazdem trzeba załatwić wiele spraw. Najważniejsze chyba jest to, aby każdy nieletni członek rodziny miał dowód tożsamości, najlepiej paszport. O ile dorosłym wystarczy dowód osobisty, o tyle dziecko takiego dokumentu nie posiada. Słyszałam, że można również dla małoletniego wyrobić dowód osobisty, ale moim zdaniem paszport jest praktyczniejszy. Można z nim np. wyskoczyć na weekend poza Unię. Pamiętajcie też, abyście mieli ważne dokumenty tożsamości. Niektórzy nie sprawdzają terminu ważności przed wyjazdem i potem mogą mieć wiele problemów. Nasza córka miała wyrobiony paszport mając zaledwie 4 miesiące. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. W Niemczech, będzie potrzebny akt ślubu i akt urodzenia dzieci, ale międzynarodowy, lub po niemiecku. Tłumaczenia w większości przypadków odpadają. W Polsce czeka się na akty międzynarodowe ok 2 miesięcy, więc lepiej wyrobić wcześniej. Potrzebne są do meldunku, ustalenia grupy podatkowej, ubezpieczenia niemieckiego.
Przed wyjazdem powinniśmy zgłosić do spółdzielni mieszkaniowej, że w mieszkaniu nikt nie będzie mieszkał przez jakiś czas. Warto też zostawić numer kontaktowy do jakieś rodziny w Polsce, której zostawiamy klucze. W razie potrzeby wejścia do mieszkania np. przy spisywaniu liczników czy kontroli wentylacji mogą ze spółdzielni zadzwonić. Jednak, gdyby spółdzielnia zawiodła, bardzo prawdopodobne, podajcie też numer do osoby opiekującej się mieszkaniem swojej zaprzyjaźnionej sąsiadce. Będzie ona informowała na bieżąco o wszystkich ważniejszych wydarzeniach.
My nie wszystkie te sprawy załatwiliśmy przed wyjazdem, bo o niektórych nie wiedzieliśmy, nie pomyśleliśmy. W najbliższym czasie napiszę także o innych sprawach, które powinniście załatwić w Polsce, jeśli zostajecie w Niemczech na dłużej.

Pozdrawiam i do następnego razu.

Proxima

Meldunek

29 listopada 2015
image

Załóżmy, że macie już wynajęte mieszkanie. Teraz trzeba się zameldować. Wielokrotnie załatwia to sam właściciel albo idzie z wami załatwić. Ale jeśli zameldowano np jedną osobę, a potem przyjeżdża reszta rodziny do Niemiec, możemy sami zameldować pozostałe osoby. Jeżeli na umowie najmu są wpisane wszystkie osoby, urzędnik w Burgeramt po sprawdzeniu dokumentów melduje wszystkich. Jeśli kogoś nie ma na umowie, pracownik urzędu może zadzwonić do właściciela i spytać o pozwolenie meldunku, ale docelowo będzie konieczna aktualizacja umowy. Potrzebna jest umowa najmu, dowody osobiste lub paszporty, a także międzynarodowy akt małżeństwa (w przypadku małżeństw) i akty urodzeń dzieci także międzynarodowe. Mogą być równie dobrze akty niemieckie. Akty te są istotne ze względów podatkowych. Jednak o grupach podatkowych w Niemczech napiszę innym razem.

Pozdrawiam wszystkich moich czytelników.

Proxima

Pierwszy śnieg

25 listopada 2015
image

Wczoraj wieczorem zaczął padać pierwszy w tym roku śnieg. Białe płatki pięknie błyszczały się w świetle latarni. Taki jasny pyłek na tle gór, to widok nie do opisania. To trzeba zobaczyć. Dziś rano leżało ok 2-3 cm białego puchu. Od dziecka marzyłam, żeby pojechać w góry zimą. Zobaczyć ośnieżone stoki. Bywałam w górach wielokrotnie z rodzicami jeszcze za panieńskich czasów. Ale zawsze latem, zimą nigdy. A teraz mam wreszcie szansę zrealizować swoje dawne marzenie. No tylko że musi popadać trochę więcej śniegu. Na razie mrozy niewielkie, temperatura zwykle, ok zera stopni. Ciekawe czy Święta Bożego Narodzenia będą białe. Bardzo bym chciała. Pierwsze nasze święta poza Polską. Ale nie żałuję. Człowiek potrzebuje czasem zmian, nowych doznań, przeżycia czegoś innego.

Proxima

Uchodźcy

23 listopada 2015
image

Uchodźcy Wiele osób pyta mnie o sytuacje z emigrantami, a dokładnie z uchodźcami. Czy to prawda co mówią w telewizji itd. Po pierwsze grupa Niemców, których znamy, rozróżnia pojęcie emigrantów i uchodźców. Emigranci to zazwyczaj Europejczycy, którzy przyjeżdżają tu pracować. Są traktowani praktycznie jak swoi. Uchodźcy to osoby przyjeżdżające z terenów ogarniętych wojną, które oczekują pomocy od państwa niemieckiego. Niektórzy z nich budzą strach. Młodzi mężczyźni niemieccy boją się o swoje żony i dzieci, zwłaszcza, że uchodźców jest coraz więcej, przybywa nowych ośrodków dla nich. Jeszcze niedawno widywano ich tylko w dużych miastach, zwykle z jakimś opiekunem. Coraz częściej spotykani są także w małych miastach. Chodzą grupkami, czym nasilają lęki społeczeństwa. Niepokoje wrosły po zamachach w Paryżu. Na wsiach jest spokojnie, ale nie wiadomo jak długo. Nie chciałabym oceniać społeczności Muzułmańskiej, bo osobiście nie znam żadnego z nich. Wszelkie doniesienia o postępowaniu tej ludności znam tylko z mediów i opowiadań. Ale nie jest tak, że każdy oczekuje tylko zasiłku. Wielu z nich pracuje i zaaklimatyzowuje się w społeczeństwie, którym żyją. Jak w każdym narodzie są ci dobrzy i źli. Pracowici i leniwi. Pomocni i niebezpieczni. Nie można przyczepiać każdemu jakiejś etykietki, bo każdy jest inny.

Proxima

Zeitfirma

21 listopada 2015
image

W Niemczech, tak jak i w Polsce, istnieją biura pośrednictwa pracy. Gdy jakaś firma potrzebuje pracowników, zgłasza się do pośrednika i ten podsyła zrekrutowane przez siebie osoby. A jeśli ktoś szuka pracy, taki pośrednik znajduje mu zajęcie i zaoszczędza mu czasu na wysyłanie dziesiątek czy setek CV. W Niemczech takie biura (Zeitfirma) działają bardzo sprawnie. W tym wpisie omówię jak działają one w praktyce na przykładach.
Do firmy X zgłasza się człowiek z uprawnieniami na wózki widłowe, obcokrajowiec. Pani rozmawia z nim po niemiecku tak długo, aż jest w stanie określić poziom jego języka. W CV można przecież napisać, że zna się świetnie niemiecki, a okazuje się np że nie jest to nawet poziom komunikatywny. Dlatego najlepiej do Zeitfirma (Leihfirma) zgłosić się osobiście ze wszystkimi dokumentami. Są takie zajęcia, które można wykonywać z językiem na poziomie komunikatywnym, a inne na poziomie bardzo dobrym. Zatem nasz opisywany człowiek dostaje pracę na magazynie i wozi towar wózkiem widłowym. Po miesiącu okazuje się, że na danym magazynie nie potrzeba już pracownika. Leihfirma znajduje od ręki kolejną pracę, tym razem przy wymianie opon. Jeżeli pracownikowi praca nie podoba się lub jest po prostu za ciężka to dostaje za parę dni inną. Takie biura z założenia zajmują się pracą na jakiś czas. Pracownik może być zatrudniony przez biuro na długo, ale będą mu się zmieniały miejsca, gdzie pracę będzie wykonywał. Dzieje się tak dlatego, że firmy zgłaszające się do biura potrzebują pracownika na jakiś czas. Gdyby potrzebowały na stałe, pewnie zatrudniłyby bezpośrednio.
Ważną informacją jest to, że pracownik zarabia zwykle najniższą krajową (8,8 euro brutto), a Zeitfirma bierze od firmy szukającej pracownika kwotę około 2 razy większą. Jeśli potrzebuje się szybko pracy, taki niemiecki pośrednik świetnie się sprawdzi. Ale lepiej szukać pracy bezpośrednio i dostać stawkę po środku, np. 10-13 euro brutto. Trzeba pamiętać, że takie niemieckie biuro pośrednictwa pracy płaci składki i ponosi inne koszty. Więc nie zarabia ok. 100 procent więcej.
Pozdrawiam i dziękuję wszystkim Polakom w Niemczech, a także innym mieszkańcom tego kraju. Pomagają oni zdobywać potrzebne do bloga informacje.
Do następnego razu!

Proxima

Segregowanie odpadów

19 listopada 2015
image

W tym wpisie podam szczegóły dotyczące segregowania śmieci.

Do żółtych toreb (Gelbe Sack) wyrzucamy: blistry po lekach, pokrywki aluminiowe, tacki aluminiowe, puszki po konserwach (bez kaucji), opakowania po maśle, kubki po śmietanie, jogurcie, serkach, butelki po żelach pod prysznic, szamponach, torby na zakupy z tworzywa sztucznego, opakowania foliowe, plastikowe opakowania po lodach, wiadra po farbie (całkowicie puste), folię spożywczą, kartony po napojach i po mleku, opakowania próżniowe po kawie, korki, kapsle od butelek, butelki plastikowe po środkach czyszczących, folia od czekolady (aluminium, plastik), puszki po aerozolach, butelki kamionkowe, opakowania styropianowe, tubki (po pastach, maściach).

Do Gelbe Sack nie wrzucamy odpadów, które nie są opakowaniami handlowymi - nawet jeśli są wykonane z tworzywa sztucznego, metalu lub kompozytów. Kompozyt – odpad złożony z połączenia przynajmniej dwóch tworzyw.

Do pojemników Alt Papier wrzucamy: książki, papier komputerowy, katalogi, broszury, papier do pisania, książki telefoniczne, czasopisma, gazety, paski papieru z niszczarki dokumentów (bez torby zbiórki z tworzyw sztucznych), pudła do pizzy bez resztek jedzenia, papierowe worki po paszy dla zwierząt, papier termiczny do faxu, opakowania z tektury do wysyłki, koperty, worki po cemencie.

Do pojemników Restmüll wrzuca się pozostałe odpady z gospodarstw domowych np. etykiety samoprzylepne, naklejki, odpady budowlane (w małych ilościach), szkło ceramiczne, kryształowe wazony, kosze zakupowe, składane krzesła, wieszaki, dmuchany materac, ręczniki papierowe, brudne i tłuste papiery, torebki, kosmetyki, tapety, wycieraczki, worki do odkurzarzy, papierowe zabrudzone jedzeniem pudełka po pizzy, parasole, segregatory, szklanki, kieliszki, lustra, waciki, patyczki kosmetyczne, pieluchy.

Pozostałe odpady z gospodarstw domowych i przedsiębiorstw handlowych są suszone, a następnie wykorzystywane jako paliwa zastępcze w elektrowniach cieplnych.

Do pojemników Altglas wrzucamy: słoiki po przetworach, flakony, wazony ze szkła, butelki po napojach wykonane ze szkła, słoje po konserwach.

Szkło (Glas) segregujemy według kolorów: białe (Weißglas), zielone (Grünglas) i brązowe (Braunglas).

Kontakt aby uzyskać informację, gdzie można wyrzucić inne odpady (np. sprzęty elektroniczne):

poniedziałek-czwartek 8:00-17:00, piątek 8:00-15:00; Tel.: 0651/9491414; Fax: 0651/9491419

Proxima

Niemiecka punktualność

18 listopada 2015
image

Niemcy są bardzo punktualni. Dla nich każda minuta spóźnienia jest problemem. Umówienie się podając godzinie ok 15 minut, uważają to za dużą spontaniczność. Tak samo w pracy, musicie być na czas co do minuty. Mój mąż ostatnio spóźnił się 2 minuty i już dostał ochrzan od kierownika, musiał się tłumaczyć, czemu się spóźnił. Był trochę w szoku, gdyż tak krótki czas, to może być równie dobrze niedokładność czyjegoś zegarka. No ale cóż... Co kraj to obyczaj. Jeśli chce się tu żyć, trzeba się dostosować.

Proxima

Śmieci

12 listopada 2015

image

W Niemczech wszyscy segregują śmieci. U nas w wiosce, w okolicach Trier (pol. Trewir) segregujemy według poniższej zasady. Altpapier, czyli stare gazety, tekturowe pudełka, czysty papier. Gelbe Sack, czyste opakowania po jogurtach, mleku, plastikowe pudełka po mięsie, styropian itp. A także Restmüll, czyli pozostałe śmieci. Jeśli ktoś ma ochotę, niedaleko nas są też pojemniki na szkło, białe (weiß), zielone (grün) oraz brązowe (braun). Butelki po napojach oddaje się do automatów w sklepach i dostaje się wtedy zwrot kaucji. Kaucja wynosi 25 centów, 8 centów, zależnie od butelki. Restmüll odbierają u nas co 2 tygodnie. Gelbe Sack i Altpapier po 4 tygodnie. Można sprawdzić sobie w Internecie kiedy odbierane są każde z nich albo też zapytać kogoś z sąsiedztwa. A co z innymi śmieciami? Widziałam ostatnio samochód, który zabierał złom – Altmetalle und Schrott. Stare meble można sprzedać w komisie lub na tzw. Flohmark. Ale jeśli chce się je koniecznie wyrzucić, można zadzwonić do urzędu miasta, a oni powiedzą gdzie można te rzeczy dostarczyć. Odnośnie śmieci zdziwiła mnie jedna sprawa. Gdy odpadki były zabierane, ktoś z naszego budynku wystawił kosze na ulicę. Ja zauważyłam, że nie wszystkie torby ze śmieciami zmieściły się do koszy, więc postawiłam je koło wystawionych koszy. Gdy śmieciarka podjechała, panowie zabrali tylko śmieci z koszy, a te obok zostawili. Pomyślałam, że co im zależy zabrać. Ale mąż się śmiał, że zabrali tylko to, za co mieli zapłacone. Taki niemiecki porządek. :-) Szczegóły odnośnie segregowania odpadów umieszczę w kolejnym wpisie.

Proxima

Niemiecka rzeczywistość

8 listopada 2015

image

Do Niemiec przyjechałam jesienią 2015 roku, kilka dni temu. Nie miałam za bardzo czasu pisać, ale gdy się trochę zadomowie, będę wrzucać nowe posty częściej. Już po krótkim pobycie tutaj wiele rzeczy było dla mnie dużym zaskoczeniem. I to w pozytywnym sensie. Mieszkanie, które wynajęliśmy nie miało mebli poza wyposażoną kuchnią. Z resztą większość Niemców wynajmuje lokale nieumeblowane. Kiedy rano wyszłam z córką na spacer, pod domem zaczepiła mnie sąsiadka. Zapytała czy mamy meble. Nie mieliśmy właściwie nic. Dmuchany materac, stołki. Kobieta zaprowadziła mnie do siebie. Pokazała kilka rzeczy. Spytała czy chcemy, czy się przydadzą. Zawołałam męża, a on przeniósł mebelki do nas. W najbliższych dniach były u nas kolejne osoby. To nie potrzebne, tego nie używają, mogą oddać. Mamy małą córeczkę. Jak się okazało, Niemcy uwielbiają dzieci. Sąsiadki i osoby z okolicy na widok naszego malucha proponowali jabłka z własnego sadu, słodycze. Tak próbują się zaprzyjaźnić. Pewna kobieta mieszkająca kilka ulic od nas zaoferowała pomoc w nauce języka. Powiedziała, że muszę wpadać do niej z maleńką i ćwiczyć mówienie. A jak działają urzędy? W Polsce to zmora praktycznie każdego obywatela. W Niemczech natomiast np. numer podatkowy drukują od ręki. Jeśli traficie do niewłaściwego pokoju, budynku, wytłumaczą drogę lub nawet zaprowadzą, jeśli jest to niedaleko. Nawet jeśli nie zrozumie się czegoś, pracownik urzędu włącza nawet słownik internetowy. Oczywiście w urzędzie trzeba rozmawiać po niemiecku, a w razie problemów mogą próbować pomóc. Np. jakieś słowa poda po angielsku. Znajomy wchodząc do urzędu od razu chciał rozmawiać po angielsku, ale to była inna placówka, powiedzieli, że po angielsku to w Wielkiej Brytanii. Wielu Polaków mieszkających w Niemczech zaobserwowało, że jeśli rozmawiacie po niemiecku, traktują was jak swoich. Nie musi być to super poprawnie, ale komunikatywnie. Ale jeśli chcecie rozmawiać tylko po angielsku, rosyjsku, polsku czy jakimkolwiek innym języku, to jesteście ludźmi dla Niemców gorszymi. Angielski czy rosyjski tak, ale tylko, żeby sobie pomóc jeśli brakuje słowa po niemiecku. Nie jest tak pewnie zawsze, ale takie są odczucia okolicznych Polaków. Niemcy słyną ze wspaniałego socjalu, dbania o rodzinę. Obiecują miejsca w żłobkach, przedszkolach. Ale tych miejsc brakuje. Trzeba czekać niewiadomo jak długo. Sąsiadka, Niemka, powiedziała mi, że wnuk na miejsce czekał 3 lata. Tagesmutter u nas niestety nie ma. Pracy jest mnóstwo, więc jeśli zna się język na pewno znajdzie się coś dla siebie. Im lepiej znacie język, tym lepsze stanowisko i lepsze pieniądze. Ogólnie mam wrażenia bardzo pozytywne. Ale wszystko ma też minusy. Jak wszystko w życiu. Pozdrawiam wszystkich, którzy już wyjechali lub dopiero jadą do Niemiec.

Proxima

Pierwsze mieszkanie

5 listopada 2015
image

Jak wynająć pierwsze mieszkanie w Niemczech? Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie, najlepiej byłoby mieć zaświadczenie od poprzedniego wynajmującego, że nie było z nami żadnych problemów, nie zalegaliśmy z czynszem itd. A jeśli jesteśmy nowi, a na dodatek nie mamy jeszcze tu pracy? Co wtedy? W Niemczech występuje pewien paradoks, gdy ktoś z zagranicy chce się tu przeprowadzić. Aby ktoś chciał cię zatrudnić, najlepiej, abyś miał niemiecki adres i numer telefonu. Ale żeby mieć niemiecki adres, trzeba tu mieszkać. Tylko że bez pracy ciężko będzie wynająć mieszkanie. Powstaje zatem błędne koło. Co bym zatem poleciła? Mamy kilka możliwości. Możemy, jeśli mamy oszczędności, wynająć hotel czy hostel, w miejscowości, gdzie jest sporo ofert pracy, a potem już na miejscu szukać zatrudnienia. Gdy mamy pracę, łatwiej będzie wynająć lokum. Możemy skorzystać z hoteli pracowniczych. Znajdujemy pracę będąc jeszcze w Polsce, gdzie niemiecka firma zapewnia zakwaterowanie. Nie ma takich firm zbyt wiele, ale się zdarza. Mamy możliwość również, zwłaszcza gdy oszczędności brak, pojechać z polską firmą. Polega to na tym, że jesteśmy zatrudnieni w Polsce przez polską firmę i jesteśmy jakby w delegacji na terytorium Niemiec. Firma taka zapewnia hotel, gdzie mieszka się w minimum 2-osobowych pokojach, minimalną krajową w Polsce i tak zwane diety za pracę na wyjeździe zagranicznym. W praktyce zarobimy nieco więcej niż najniższą krajową niemiecką licząc łączne zarobki w euro i złotówkach. Czyli 8,8 euro brutto na godzinę lub więcej. Gdy jesteśmy już na miejscu, mamy pracę i dach nad głową, możemy szukać wymarzonego mieszkania. Możemy też zatrudnić się u niemieckiego pośrednika, w Niemczech nosi to nazwę Zeitfirma lub Leihfirma. Biura takie nie tylko znajdują pracę, ale pomagają też w innych sprawach związanych z naszym pobytem w Niemczech. O Zeitfirma'ch napiszę więcej innym razem, Wielu pracodawców pomaga swoim pracownikom w znalezieniu mieszkania. Niemcy generalnie są bardzo pomocnym narodem. Także jeśli podpisujemy z jakąś firmą umowę, możemy zapytać także o pomoc w znalezieniu mieszkania. Pozdrawiam

Proxima

Jak znaleźć mieszkanie w Niemczech?

27 października 2015
image

Dla naszej 3-osobowej rodziny powinniśmy znaleźć mieszkanie 3-pokojowe. Taki schemat zwykle przyjmują Niemcy. Sypialnia rodziców, pokój dla każdego dziecka i salon / pokój wspólny. Ważna informacja: Mieszkania wynajmowane w Niemczech, w przeciwieństwie do tych wynajmowanych w Polsce, zazwyczaj są bez mebli. Mają ewentualnie wyposażoną kuchnię (Einbauküche). Jeśli mieszkania są wynajmowane z meblami, ceny takiego wynajmu są o wiele wyższe. W INTERNECIE mamy wiele stron www, gdzie można szukać mieszkań do wynajęcia. Większość ofert nie jest niestety wynajmowana bezpośrenio, ale przez pośrednika. Firma taka pobiera opłatę za znalezienie mieszkania w wysokości około dwóch czynszów. Do tego dochodzi kwota kaucji, również około dwóch czynszów. Cena czynszu (Kaltmiete) i pozostałe koszty (Nebenkosten) tworzą dopiero kwotę, którą faktycznie musimy zapłacić (Warmmiete). Jaka jest przeciętna cena czynszu? Zależy to oczywiście od wielu czynników, np. lokalizacji (miasto, wieś), wielkości mieszkania. Dla przykładu, pokój przy rodzinie można wynająć za 200 euro plus opłaty, ale może też kosztować 350 euro. Trzy pokoje to koszt rzędu 600-700 euro plus opłaty. Ale przy większych metrażach czynsz może wynieść również 1000 euro. W takim razie jaki metraż ma przeciętne mieszkanie? Mieszkanie jednopokojowe to zwykle około 40 metrów kwadratowych, dwa pokoje to 60, a trzy pokoje to 80-90 metrów kwadratowych. Oczywiście są lokale zarówno większe, jak również mniejsze, ale po przejrzeniu setek ogłoszeń dochodzę do powyższych wniosów o przeciętnych wielkościach. Gdzie jeszcze szukać mieszkań? W lokalnych GAZETACH. Są tam zazwyczaj oferty bezpośrenie. A i ceny są nieco niższe. Wiele gazet ma także wydanie internetowe. Pozatym, jeśli interesuje nas jakaś konkretna miejscowość, warto tam pojechać i poszukać. Niemcy bardzo często wywieszają informacje o wynajmie lokalu W OKNIE. Podają np. ilość pokoi, metraż, cenę i numer telefonu. Warto POPYTAĆ też kolegów z pracy czy sąsiadów. Jeśli ktoś nas zna, chętniej poleci nas wynajmującemu. Czasem możemy pomieszkać u rodziny, KREWNYCH, który są w Niemczech od dłuższego czasu, a potem na spokojnie znaleźć coś własnego. Najłatwiej wynająć kolejne mieszkanie, gdyż mamy zaświadczenie od poprzedniego wynajmującego, że wszystko było w porządku, nie zalegaliśmy z opłatami. A jak wynająć pierwsze mieszkanie, gdy nie mamy tu krewnych czy nie mamy nawet pracy? O tym następnym razem. Pozdrawiam

Proxima

Nauka języka

20 października 2015
image

Przygotowania do wyjazdu do Niemiec zaczęliśmy od języka. Najpierw odnalazłam moją nauczycielkę języka niemieckiego z liceum. Kilka lat uczyłam się języka, ale wciąż potrzebowałam poszerzania wiedzy. Mąż uczył się dość krótko, więc to głównie dla niego lekcje były potrzebne. Poza lekcjami przejrzałam youtube i znalazłam kilka ciekawych kanałów. Najbardziej spodobały mi się: AKI Arkadiusz Gerlic - www.gerlic.pl, Wort Schatz, Niemiecki Co, Natalia Kamysz. Ciągle oglądałam filmiki, zresztą cały czas oglądam. Aby doszlifować język oglądałam filmy fabularne po niemiecku, pisałam i dzwoniłam do urzędów i firm niemieckich zadając najróżniejsze pytania. Także podstawa to język. Im lepiej znasz niemiecki, tym możesz więcej zarobić i tym bardziej będą Cię szanowali. Gdy poczuliśmy się na siłach, że powinniśmy sobie poradzić pod kątem językowym, zaczęliśmy zastanawiać się nad konkretnym miejscem. Sprawdziliśmy obszary bezrobocia. Rozpoczęliśmy poszukiwania w Bawarii i Badenii Wirtenbergii. Następnie mąż wyjechał na jakiś czas do Monachium. Będąc tam znalazł pracę w północno-zachodniej części Niemiec w landzie Nadrenia Palatynat. Niedługo potem zaczął pracować. Sam, z dala od domu, rodziny musiał radzić sobie z nową, obcą rzeczywistością. Za jakiś czas miałam dojechać do niego z córką. Ale najpierw musieliśmy znaleźć odpowiednie mieszkanie. Potem chcieliśmy pomyśleć o żłobku dla dziecka i pracy dla mnie.

Proxima

Rozpoczęcie działalności strony

20 października 2015
image

Mój mąż udostępnił pierwszy raz tą stronę internetową. Jeszcze co prawda na testowym serwerze, ale już działa i testuje ją. Zapraszam do czytania mojego bloga. Kolejne wpisy postaram się umieszczać 2 razy w tygodniu. Mam nadzieję, że będziecie tu częstymi gośćmi.

Proxima